Czy to, że dalej funkcjonuję "normalnie" czyni ze mnie złego człowieka?

Wojna w Ukrainie - jak się zachowywać...?!
Czy to, że dalej funkcjonuję "normalnie" czyni ze mnie złego człowieka?
28.02.2022
Katarzyna Lemanowicz

24 lutego, nad ranem Rosja zaatakowała Ukrainę. To dzień, który swoją brutalnością i bezsensownością zapisze się na kartach historii - bezsprzecznie! Miliony Ukrainek, Ukraińców przeżywa niewyobrażalną tragedię - bo nie ma nic gorszego niż walka o własne życie, strach przed tym, co przyniesie dosłownie każda kolejna godzina, czy uda się uciec, ochronić to co najcenniejsze - życie swoje i najbliższych i w końcu, dzieci, które nigdy w życiu nie powinny doświadczać tego co właśnie dzieje się na ich oczach! 

Wojna w Ukrainie - jak się zachowywać?

Nie mnie oceniać, analizować to co się dzieje w Ukrainie i Rosji pod względem militarnym, taktycznym, politycznym, gospodarczym. Po wszelkie informacje sięgam do sprawdzonych źródeł. Polityka, konflikty zbrojne to coś co nigdy nie było moim konikiem - wiem tyle, by na co dzień móc dyskutować, wyrażać swoje zdanie. I nie - nie chcę tu przez to powiedzieć, że się nie znam i w sumie nie wiem, czy ta wojna jest ok, czy nie za bardzo! Chodzi mi o to, że nie wyrosłam nagle na specjalistkę w temacie konfliktów zbrojnych! Chodzi mi o to, że są mądrzejsi w tym temacie i to tych mądrzejszych słucham, czytam i wyciągam na podstawie rzetelnych informacji swoje zdanie. 

Wiem jedno - wojna nigdy nie była, nie jest i nie będzie słusznym rozwiązaniem nieporozumień. Cierpienie niewinnych ludzi z powodu czyichś "chorych" ambicji powinno karane najsurowszymi sankcjami! Takie jest moje zdanie.

Ale... jak świat światem - szaleńców, osób, które w imię jakiś swoich wyimaginowanych, bezsensownych zasad prowadzą konflikty zbrojne, zajmują ziemie, krzywdzą niewinnych ludzi jest wielu. Było wielu i pewnie jeszcze nie raz, za czasów mojego pokolenia, czy naszych dzieci będzie wielu. Moim zdaniem najgorsze co może być to bezgraniczna władza, która w pewnym momencie nie wystarcza i chore ambicje, które w chorej głowie podpowiadają: chcę więcej!

Aktualnie, od 24 lutego zdajemy test na człowieczeństwo, empatię i zrozumienie. Od 24 lutego działamy jak tylko potrafimy. Prawda jest taka, że żadne z nas nie zdaje sobie sprawy ilu Ukrainkom i Ukraińcom trzeba będzie pomóc. I niech każdy tę pomoc niesie na swój sposób. 

Najgorsze co w aktualnej sytuacji możemy zrobić to panikować, rozsiewać niepewność, myśleć chaotycznie i krytykować siebie nawzajem, za teoretycznie niewystarczające działania. Czy nie powinno być tak, że każdy działa tak jak potrafi najlepiej, tak jak podpowiada mu jego własny rozum?! Chcesz płakać - płacz, chcesz działać na pełnej petardzie - działaj. Chcesz się wnerwiać i krzyczeć z bezradności - rób to. Chcesz ze spokojem usiąść przed telewizorem i oglądać najświeższe wiadomości - oglądaj!

Czytam u tych mądrzejszych ode mnie, w wyżej wymienionym temacie, że agresorowi - Rosji, a w zasadzie Władimirowi Putinowi właśnie o to chodzi! By siać niepokój, lęk, dezinformację - po to by osłabić czujność! Po to by dać sobie przestrzeń do działania i zrealizować swoją chorą ambicję, cel - już nie wiem jak to nazwać!

Już od wielu lat działam tak jak podpowiada mi moje sumienie, uczę tego też moje córki. Nie wskazuję innym jak mają żyć - bo uważam, że ich ścieżka jest zła. Nie! Oczywiście jeśli działania osób trzecich nie godzą w bezpieczeństwo, zdrowie czy dobro mich najbliższych!

Nauczyłam się też, że jeśli coś mi nie odpowiada, nie akceptuję danego zdania, przestaję darzyć daną osobę jakoś większą sympatią, czy nie zgadzam się z jej poczynaniami i zwyczajnie w świecie, gdzieś mi to nie pasuje - to przestaję czytać, obserwować i znajduje źródło informacji, które jest bliskie moim przekonaniom! Jednym zdaniem ujmując - potrafię wyciągać wnioski i działać w zgodzie ze swoim sumieniem, a nie że tak według kogoś jest lepiej!

Wojna w Ukrainie pokazała - to moje obserwacje - że z taką łatwością przychodzi nam krytykowanie innych za to co robią. Że niektórzy śmią pracować, działać tak jak do tej pory. A ich działania - realna pomoc jest zupełnie pomijana - bo może często dane osoby, nie pokazują wszem i wobec tego co robią.

Cały Instagram, Facebook, wszelkie serwisy informacyjne i lifestylowe przekazują niezbędne wiadomości dotyczące sytuacji w Ukrainie i tym jak można pomóc. I to jest dla mnie ok. Trudno aktualnie totalnie się odciąć i robić zupełnie coś, co finalnie nie prowadzi do choć wzmianki na temat wojny!

Długo można byłoby pisać o przykładach wsparcia idącego z całego świata! Naprawdę, często nawet najdrobniejszy gest jest pokrzepiający i dający nadzieję na lepsze jutro!

To co przeraża mnie równie mocno co konflikty zbrojne tuż za granicą naszego kraju, przy okrzykach wielu o zakończenie wojny, o szanowanie drugiego człowieka i zapewnienie Ukrainie spokoju, bezpieczeństwa, to tak śmiałe krytykowanie innych za "normalne" życie.

Jestem dziennikarką, jestem redaktor naczelną serwisu parentingowego - i w zasadzie co mam aktualnie zrobić? Czy według niektórych powinnam rzucić pracę bo trochę wstyd jest pisać o sposobach na leczenie bezpłodności, albo jaki płaszcz dla dziecka na wiosnę wybrać? Oczywiście, mogę sobie darować tekst o najlepszych sposobach na ostatni dzień karnawału z szacunku do aktualnej sytuacji, gdzie sąsiedzi za naszą granicą przeżywają niewyobrażalne cierpienie zarówno fizyczne jak i psychiczne. Ale na Boga... ta empatia, która rozpłynęła się po internecie i w realnym życiu po 24 lutego niech dotyczy wszystkich. No przecież nie mogę przestać pracować! Musimy z mężem opłacić rachunki, utrzymać dzieci, zapewnić jedzenie! Jeśli przestanę pracować i pisać coś co nie jest tu chętnie czytane, to w konsekwencji ten serwis nie będzie się rozwijał i zwyczajnie stracę te pracę. A żeby pomagać muszę mieć do tego środki!

Już kiedyś, przy okazji Strajku Kobiet pisałam o tym, że nie jestem kobietą, która chwyta za "broń" i idzie walczyć na ulicę - oczywiście gdyby sytuacja, realne zagrożenie zmusiłoby mnie do tego, to pewnie tak bym zrobiła. Ale... chodzi mi o to, że pomagam i działam tak jak potrafię, czuję. Pewnie tak jak naście milionów Polek i Polaków aktualnie!

Od czwartku zachodziłam w głowę co zrobić. Czy zbierać po domu rzeczy najpotrzebniejsze, jechać na zakupy do marketu i apteki i te wszystkie dobra zawieźć pod wskazane adresy zbiórek dla Ukrainy! Jest wiele fantastycznych osób, miejsc, które organizują takie zbiórki - kłaniam się im nisko i łzy wzruszenia płyną po moich policzkach za to co robią!

Ale ja doszłam do wniosku, że nie do końca jest to po mojemu. Sprawdziłam rzetelne źródła, gdzie realizowane są zbiórki pieniężne, a fundusze zostaną przeznaczone dla potrzebujących, na konkretne cele. Wpłaciłam pieniądze i pewnie jeszcze w najbliższym czasie przeleję odpowiednią kwotę na te sprawdzone zbiórki! Najgorsze co można zrobić w aktualnej sytuacji to wzbudzanie poczucia winy w drugim człowieku, bo nie robi tak jak to TY uważasz! Bo dalej pracuje tak jak do tej pory. Bo prowadzi stronę, konto w social mediach skonkretyzowane, dotyczące a to dbania o siebie, swoją urodę, czy traktujące o modzie! Działaj i patrz na siebie! Bądź w zgodzie z własnym sumieniem i daj żyć innym!

Ponieważ, gdzieś dalej wewnętrznie czułam, że te zbiórki pieniężne nie wystarczają mi w 100%, że mam potrzebę przynajmniej dowiedzenia się co dzieje się u poznanych mi Ukrainek czy Ukrainców, wykonałam kilka telefonów - zapytałam co i jak i zapewniłam, że jak tylko będą potrzebować pomocy - jestem!

Na wielu kontach w mediach społecznościowych przewija się bardzo ciekawa rozmowa z Jane Goodall - brytyjską badaczką, ikoną nauki. Tak, tak - to ta "kobieta od szympansów", która pokochała te zwierzęta i nieprzerwanie od lat działa na rzecz ich ochrony. W tej rozmowie dr Jane Goodall mówi: myślenie globalne i chęć niesienia pomocy globalnie może być dla wielu przytłaczająca i depresyjna. Z tego powodu, że po prostu wielu z nas nie jest w stanie działać na szeroką skalę. No bo z drugiej strony jak? Dr Jane Goodall podpowiada, że w takiej sytuacji lepiej jest działać lokalnie, tak by nieść faktyczną pomoc i - brutalnie rzecz ujmując - mieć poczucie, że działamy, robimy coś, dzięki czemu ktoś ma lepiej! I idąc za tymi tak mądrymi i spokojnymi słowami sprawdziłam, jak moja najbliższa społeczność działa i jakiej pomocy potrzebują. Na ten moment działam tak jak tylko potrafię! Jeśli będzie potrzeba więcej - oczywiście to zrobię. Ale nie za namową, czy wyrzutami osób trzecich!

Bądźmy mądrzy, empatyczni i po prostu pomagajmy! Nie oceniaj kogoś, tylko patrz na siebie! 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Jay Shetty (@jayshetty)

 

Poniżej udostępniam link do rządowej strony, gdzie znajdziecie wszelkie niezbędne informacje, jak i gdzie pomagać!

 

POMAGAMUKRAINIE.GOV.PL

 

Szukajcie rzetelnych informacji, wybierajcie sprawdzone konta. I przede wszystkim dbajcie o siebie! 

Komentarze
Ocena: 5 / 5
Polecane dla Ciebie