Moje małżeństwo umiera przez dziecko - list czytelniczki

Rodzicielstwo to szansa na wielkie szczęście, ale też często test wytrzymałościowy dla związku.
Moje małżeństwo umiera przez dziecko - list czytelniczki
fot. istock.com
21.04.2020

Kiedy rodzi się dziecko, świat wywraca się dla wielu z nas do góry nogami. Od momentu porodu jesteśmy nie tylko odpowiedzialni za życie małego człowieka, chociaż to na nim głównie początkowo skupiamy swoją uwagę. Cierpi często na tym nasz związek i relacje z innymi ludźmi. Warto na to zwrócić uwagę, zanim będzie za późno - jak w przypadku naszej czytelniczki.

Moje małżeństwo umiera przez dziecko - przeczytaj list naszej czytelniczki.

"Miałam 23 lata, kiedy poznałam swojego przyszłego męża. Szybko zaczęliśmy być parą, po roku zamieszkaliśmy razem, snuliśmy plany na dalsze życie. Nie było w nich jednak miejsca początkowo na dziecko. A jednak kilka tygodni po ślubie dowiedziałam się, że będziemy rodzicami. On ucieszył się bardziej niż ja. Ja długo wychodziłam z szoku.

Zanim zdążyłam się otrząsnąć, moje ciało zaczęło się zmieniać. W międzyczasie jeszcze na szybko kupiliśmy większe mieszkanie, kredyt i remont w jednym - byliśmy wykończeni, ale podniecenie i ekscytacja mojego męża dawała nam namiastkę szczęścia. Chyba czułam się szczęśliwa, przynajmniej dlatego, że on był.

Ciąża pod koniec zaczęła być trudna, szczególnie psychicznie. To był pierwszy moment kryzysowy. Narzekałam, dużo. Płakałam też sporo. On na początku wykazywał się ogromną troską, ciągle się mną zajmował, chodził ze mną do lekarza. Pomagał mi bardzo w tych trudnych chwilach. Czułam, że jesteśmy w tym razem w 100%. I mimo, że czasami słyszałam, że jestem egoistką i jak mogę narzekać na naszego syna, to jakoś dawaliśmy razem radę. A jednak po porodzie mój mąż przerzucił się na naszego syna. Wiem, to egoistyczne. Ale bardzo brakowało mi tego, do czego zdążył mnie przyzwyczaić. Do czasu, troski, czułości. Byłam bardzo na dalszym planie, więc odpowiedziałam tym samym.

Dziecko powodem kłótni w związku.

fot. istock.com

Kolki nas zabijały, nie spaliśmy oboje. Kłóciliśmy się o bzdury - niewyrzuconą pieluchę, wysypkę na plecach, brak zrobionego obiadu. Czułam się wykończona. Mały za dnia spał sporo, więc mój mąż oczekiwał, że dom będzie ogarnięty, rachunki popłacone, zakupy i obiad same się zrobią. Im więcej jednak zbierało się nieprzespanych nocy, tym było gorzej. Wręcz namacalnie się staczaliśmy, a kłótnie narastały, jak odkładane w przyszłość niewyleczone przeziębienie. Wiesz doskonale, że uderzy Cię ze zdwojoną siłą w najmniej odpowiednim momencie,  a mimo to i tak odkładasz to na potem.

Nawet nie wiem, kiedy przestaliśmy mieć czas dla siebie. Nie zadbaliśmy o czułe gesty, skończyła się między nami chemia. Nikomu też nie chciało się pracować nad tym, by była. Więc zniknęła, rozpłynęła się w powietrzu. Zjadła nas codzienność. Byłam już żoną, nie ukochaną. Nie wiem też po której kłótni się złamaliśmy na tyle, że od czasu do czasu jego spanie na kanapie stało się dla nas normą.

Między nami jest chłód, nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Proponowałam terapię, ale się nie zgodził. Nie chce też ze mną rozmawiać, chociaż gorączkowo pragnę chociaż zamienić kilka słów. Czasami w nocy go przychodzę przytulić, jak śpi. Czuję się wtedy tak, jakby nadal było między nami jak kiedyś. Rano jednak znowu jest w naszym domu Grenlandia. Od kilku tygodni nawet się nie kłócimy bo są o to samo zawsze i tak samo się kończą, więc... po co próbować?

Staś ma 2 lata, a ja myślę o rozwodzie. Podejrzewam też, że on kogoś ma. Nie wyobrażam sobie rozwodu, ale chyba nie ma już innego wyjścia. Jak myślicie? Czy powinnam walczyć? Czuję, że sama odchodzę od zmysłów!"

Komentarze (8)
Ocena: 5 / 5
Ona33 (Ocena: 5) 25.04.2020 11:38
A może to mąż niech będzie idealny przez tydzień czy miesiąc? Dlaczego to kobieta zawsze ma nadskakiwać? Druga sprawa to czy Ty pielęgnowała uczucie będąc w ciąży (tak wiem są gorsze dni kiedy marzysz by przeleżeć w łóżku). Niestety do tanga trzeba dwojga
odpowiedz
Karolina (Ocena: 5) 25.04.2020 10:40
Z tego artykułu wynika, że masz wspaniałego, czułego i mega zaangażowanego mężczyznę! Mało który facet ma takie cechy! Na razie nie myśl o rozwodzie, jeszcze za wcześnie! Musisz bardzo mocno zacisnąć zęby i na tydzień/miesiac stać się idealną żoną, tak jak ktoś podpowiedział Ci we wcześniejszym komentarzu. Zero narzekania, zero wypominania, wszędzie czysciutko. I na początku nie oczekuj nic od partnera. Im mniej od nich oczekujemy tym sami chcą dać nam więcej. O ile nas kochają :) jeśli przez kilka miesiący Twoich starań nic się nie zmieni, wtedy możesz pomyśleć o rozstaniu. Jeśli jednak kiedyś tak pięknie było Wam razem myślę że to do odzyskania :) i pamiętaj że dziecko nigdy nie jest przeszkodą w związku tylko stres i zmęczenie. To normalne. Też przez to przechodziłam 3 razy :) a potem wraca relaks, kariera, podróże, wyzwania i znów jest pięknie :) a do tego masz jeszcze małe odchowane, wspaniałe serduszko, ktoś sprawia że życie po stukroć piękniejsze... Z facetem lub bez :)
odpowiedz
Mama (Ocena: 5) 25.04.2020 08:39
Cześć,ciąża i macierzyństwo to na początku trudna sytuacja. Ja na twoim miejscu walczyłam bym o swoje. Postaraj się przez jeden tydzień być ,,idealna,, czyli ugotuj obiad,posprzątaj mieszkanie ,wyjdz do fryzjera ,a wieczorem zrób pyszną kolacje przy świecach. Wasz syn jest wart tego aby próbować, bo napewno WAS kocha i chce WAS mieć obu!! Powodzenia
odpowiedz
Ada (Ocena: 5) 24.04.2020 10:31
Z własnego doświadczenia i moich bliskich wiem, że ludzie rozstają się z innych powodów, ale dziecko i obowiązki dolewają oliwy do ognia. Ponadto przy małych dzieciach dochodzi ogromne wyczerpanie,p rzy pracy nie da się tego pogodzić.... Nie da się byś świetnym, dyspozycyjnym w pracy, robić karietę i mieć niemowlę w domu, więc trzeba wybrać....!!!
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 24.04.2020 10:00
Twoje małżeństwo nie umiera przez dziecko tylko przez Twojego partnera,,, Sama piszesz, ze chyba kogos ma,,, wiec pewnie tak jest ,,, kobieta to czuje ,,, powiem Ci tak zajmij się dzieckiem i sobą a on niech idzie ,,,, ONI się nie zmieniają,,, a dziecko to Twoje największe szczęście ,,, nie dziecka wina ze ty stałaś się żoną a nie jesteś już ukochana ,,, TYLKO TWOJEGO PARTNERA , który dziecko już ma wiec ma zamiar „ bawić „ się dalej ,,, kobiety, towarzystwo itd,,, olej go dla dobra i dziecka ,,,,
odpowiedz
Polecane dla Ciebie