Moja przyjaciółka zdradza męża, a w domu czekają dzieci - list czytelniczki

Czy ważniejsza jest długoletnia przyjaźń, pilnowanie własnego nosa czy dobro małych, niewinnych dzieci?
Moja przyjaciółka zdradza męża, a w domu czekają dzieci - list czytelniczki
fot. unsplash.com
23.04.2020

Czy można coś rozsądnego poradzić w tak patowej sytuacji, w jakiej znalazła się nasza czytelniczka. Przeczytajcie sami.

Moja przyjaciółka zdradza męża, a w domu czekają dzieci - list czytelniczki

"Pochodzę z małego miasta spod Krakowa. Od zawsze w moim życiu były trzy osoby: mama, tata i Paulina. Była jak moja siostra, praktycznie pomieszkiwała z nami, mimo, że jej blok był pięć kroków od naszego. W jej rodzinie jednak nigdy nie było spokoju i myślę, że to właśnie przyciągało ją tak mocno do naszego mieszkania. Spędzałyśmy ze sobą wakacje, ferie, każdą przerwę w szkole, nawet siedziałyśmy w jednej ławce. Od zawsze ciągałyśmy się razem wszędzie. Taka przyjaźń od dzieciaka, wiecie.

Kiedy jej ojciec pił i przychodziła do nas posiniaczona i zapłakana, moja mama tylko dzwoniła do jej mamy, że jest u nas i po prostu karmiła ją, myła i kładła spać. Jednak kiedy pobił ją gdy miała 17 lat, postanowiła uciec z domu. Nie chciała już pomocy moich rodziców, mimo, że traktowała ich zawsze z szacunkiem. Mówiła, że sobie poradzi.

Zdrada kobiety - jak zareagować?

fot. istock.com

I faktycznie tak było. Ale zawsze utrzymywał ją ktoś, bo Paulina nie lubiła pracować i nie miała do tego ręki. Zawsze coś robiła nie tak, no i szybko się poddawała. Moja mama powtarzała, że trzeba jej to wybaczyć, bo to na pewno wina jej rodziców, bo nie mieli dla niej serca i czasu na jej wychowanie.

Paulina jest piękna, zawsze była. Byłam jak jej młodsza, brzydsza koleżanka. Kaczuszka, wiecie, taka co się chowa za nią jak jej cień. Jest też przebojowa, zawsze radosna, uśmiechnięta. Potrafiła kryć się z negatywnymi emocjami i cierpieniem, wkładała maskę i świat znowu był piękny. Za to mężczyźni kochali Paulinę. Dawali jej wszystko co chciała, szaleli za nią od kiedy pamiętam.

Nie zdziwi was zapewne to, że Paulina bardzo szybko znalazła przystojnego, bogatego z domu chłopaka, który oświadczył jej się 15 sekund po tym, jak przybiegła do niego zapłakana, że jest w ciąży. Był piękny, wystawny ślub i zapewnienia rodziców Konrada, że dadzą im wszystko, czego będą potrzebowali, ale przede wszystkim dadzą synowi pracę. Ona miała wtedy 19 lat, urodziła mając 20. Ja wtedy zaczynałam studia, pierwszy raz bez Pauliny siedziałam w ławce i próbowałam się odnaleźć w nowej sytuacji. Ale moje życie nie było ważne, to Paulina zawsze przyciągała uwagę innych...

Ciągle słuchałam, że Konrada nie ma w domu, dziecko płacze, a te 3 kilogramy zrzuca już pół roku. I że napiłaby się alkoholu, więc z dnia na dzień odstawiła dziecko od piersi. Wtedy wydawało mi się, że robi dobrze, ale skąd w wieku 20 lat mogłam wiedzieć, co i jak? Popierałam ją w jej wyborach, wycierałam łzy i było tak jak dawniej...

Potem Paulina urodziła drugie dziecko, a jej mąż harował do ciemnej nocy w firmie ojca, a na boku rozkręcał własny biznes. Ona siedziała sama, często wydawała pieniądze na głupoty, ewidentnie się nudziła. Za trzecie dziecko dostała luksusowy model auta, bo bardzo się jej podobał i jęczała Konradowi tak długo, aż to zrobił. Ale Paulinie to nie wystarczało, a mi coraz bardziej zaczynała ciążyć ta znajomość. Tym bardziej, że moje argumenty coraz rzadziej do niej trafiały.

Wtedy odkryłam, że dodatkowe kilometry, które robiła swoim "auteczkiem" marnowała na innego mężczyznę... Byłam zawiedziona i zrobiłam jej wyrzuty. Kocham jej dzieci jak własne, nie chcę, aby działa się im krzywda. Paulina powiedziała, że przesadzam, że nic się nie działo, bo nic nie robili. No i że Konrad nie poświęca jej czasu, a tamten miał dla niej go mnóstwo...

Po długiej rozmowie zgodziła się zerwać tę znajomość. Namówiłam ją też na szczerą rozmowę z mężem, przecież małżeństwo to nie jest tylko papierek i dawne wspomnienie młodzieńczej miłości. Nad tym trzeba pracować i pracować, a nie położyć się i leżeć... I wszystko było dobrze, do czasu, aż spotkałam ją na mieście z kolejnym mężczyzną. Równie przystojnym i bogatym, co jej mąż.

Tym razem nie dała się przekonać. Mówi, że się zakochała. Ale nie odejdzie od Konrada, bo mają razem dzieci. A on jest tak zakochany w swojej pracy, że i tak mu wszystko jedno... pewnie nawet nie zauważy, tak przynajmniej twierdzi Paulina. Nie śpię po nocach, bo nie wiem co mam z tym zrobić... Z jednej strony, to nie moja sprawa, ale ja tak kocham te dzieci. Czy mogę im pomóc uniknąć cierpienia? Coraz mniej zależy mi na Paulinie, zmieniła się, jest straszną egoistką. Ważne są dla mnie maluszki... przecież to niewinne dzieciaki. Co mogę zrobić? Poradźcie!"

Chcesz się podzielić swoją historią? Napisz do nas koniecznie na: [email protected]

Komentarze (11)
Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 24.04.2020 15:22
Nic. Zajmij się układaniem swojego życia a nie cudzego, bo przemknie ci oni koło nosa na "pomaganiu" przyjaciółce
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 24.04.2020 15:01
Co cie to obchodzi co ona robi, zajmij sie swoim zyciem, bo widac po tym tekscie z autem ze przemawia przez ciebie zazdrosc
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 24.04.2020 10:43
A daj jej spokój. Dziewczyna się wyszaleje a ostatecznie zostanie z mężem. Co przeżyje to jej. To jej sumienie a nie twoje
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 24.04.2020 09:36
Nie wtrącaj się . Sama nie masz męża ani dzieci . Może on tez ma kogoś na boku .
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 24.04.2020 09:06
Martwisz się o dzieci? Ale czemu, bo nie rozumiem. Ojciec jest nieobecny a matka nieszczęśliwa w takim układzie ale ty chcesz żeby razem tak w tym siedzieli dla "dobra bombelkow"? To sama je przygarnij jak tak je kochasz. Mi to wyglada na to ze pod skóra jesteś zazdrosna o Paulinę, chciałabyś żebyś to ty była ta śliczna i przebojowa z bogatym chłopakiem/mężem wiec teraz podświadomie chcesz zniszczyć jej życie. Kurde, łaska pochodzi z domu gdzie ojciec ja lał w czasie kiedy twoi tulili cię i czytali bajki do łóżka. Gdzie wtedy była troska i zainteresowanie o życie twojej koleżanki, huh?
zobacz odpowiedzi (1)
Polecane dla Ciebie