Mój mąż nie chce abym urodziła piąte dziecko - list czytelniczki

Jedna z Mam pisze do nas o tym, jak bardzo trudno jest jej porozumieć się z mężem w bardzo ważnej kwestii - urodzenia piątego dziecka. Wszystko rozbija się o różnicę w światopoglądzie...
Mój mąż nie chce abym urodziła piąte dziecko - list czytelniczki
fot. istock.com
26.08.2020
Katarzyna Lemanowicz

Witam… 

piszę do Was, bo mam poważny problem i zauważyłam, że mamy na tym Portalu potrafią naprawdę niesamowicie pomóc. Ja już w tej chwili po prostu nie mam z kim porozmawiać, bo mąż sprawę postawił jasno, a reszta rodziny na pewno by się sprzeciwiła i nie chciała znać mojego męża więcej. Zresztą nie za bardzo chcę się zwierzyć najbliższym, bo czy to Mama, czy Siostra, one by się jeszcze dodatkowo zamartwiały.  

Historia z życia wzięta - przeczytaj list czytelniczki

Jestem mamą czworga dzieci. Cudownych. Jestem katoliczką, ale nie mam tyle dzieci tylko dlatego, że nie używam antykoncepcji. Bardzo pragnęliśmy mieć troje dzieci, czwarte jest troszkę mniej planowane. Mój mąż zresztą nie jest katolikiem i w tym jest problem. On uważa, że powinnam się zabezpieczać inaczej niż kalendarzyk małżeński. Dlaczego o tym piszę? Bo jestem znów w ciąży...

Jeszcze nie zrobiłam badań, ale okres się spóźnił, testy dwa razy zrobiłam (strumieniowy i płytkowy) i wyszły pozytywne. Zresztą mam pewność, bo i doświadczenie duże. Szósta ciąża, bo jedno dzieciątko straciłam na początku.

Mój mąż nie chce, abym urodziła piąte dziecko. Powiedział, że nie ma takiej opcji, bo teraz ledwo ciągniemy finansowo (ja nie pracuję, to oczywiste, moje dzieci mają 9, 5, 3 i 1,5 roku). To znaczy - nie powiedział mi wprost, że mam dokonać aborcji, ale powiedział „musisz teraz ty coś wymyślić, bo ja już nie mam pomysłu” i powiedział wprost, że powinnam wziąć środki wczesnoporonne, których on nie uważa za aborcję.

On zupełnie nie rozumie, że dla mnie to jest aborcja. On do tego podchodzi zupełnie inaczej jak ja...

Ciężko nam się dogadać zawsze, jak wchodzi temat wiary. On wierzy w Boga, ale nienawidzi kościoła i nie zgadza się z zakazem aborcji, bo uważa, że do 12 tygodnia ciąży to jest zwykły zabieg chirurgiczny, a jak się bierze tabletki na poronienie, to w ogóle nie ma sprawy.

Przeczytaj więcej wzruszających historii

Nie rozumie, kiedy mu tłumaczę, że płód do człowiek. Nie jest w stanie zrozumieć nawet jak mu USG z poprzednich ciąż pokazuję i tłumaczę. Nie widzę innego wyjścia, kocham swoje nienarodzone dziecko, nie mogę go nie urodzić. Boję się tylko, że stracę męża, bo wtrąca mi codziennie uwagi, że jak nie załatwię tego tak, jak on mówi, to że on już nie weźmie odpowiedzialności… albo że wyjedzie pracować za granicę, to zobaczę, jak mi się fajnie będzie żyło samej z piątką dzieci…

W ogóle zamknął się w sobie, od paru dni milczy jak wraca z pracy, jest jakiś taki obojętny nawet na dzieci i tak jakby tylko czekał, że mu powiem - już mamy to z głowy, załatwiłam to...

Płakać mi się chce jak piszę tego maila i nie wiem, jakich argumentów mam używać kiedy z nim rozmawiam. Jak mam mu tłumaczyć, że damy radę, że najwyżej poprosimy kogoś o pomoc albo zrezygnujemy z czegoś? Może nawet z trzypokojowego mieszkania, możemy się wyprowadzić do dwupokojowego, ludzie tak dają radę.

Może powinnam zabrać go do psychologa, żeby się nie załamywał, że nie damy rady. Ja go rozumiem, że jest obciążony psychicznie, ale to nie jest powód, żeby chcieć zabić własne dziecko... Proszę o radę - o argumenty, bo moje mi się już kończą...

Pozdrawiam, Małgorzata.

Polecane wideo

Komentarze (340)
Ocena: 4.31 / 5
gość (Ocena: 4) 05.04.2023 17:11
Dobra minęło już prawie 3 lata i co zrobiła autorka tego listu jest już samotna matka z 5 dzieci Mężowi się nie dziwię sama mnie by to przerażało a pochodzę z rodziny wielodzietnej
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 19.10.2020 07:05
Jak dla mnie to Ty kobieto jesteś oderwana od rzeczywistości. Serio "kalendarzyk"? Nie dziwię się twojemu mężowi że jest przerażony. Ciąża to powinna być decyzja obojga a nie tylko Twoja. Wszystko rozumiem wiara i w ogóle ale nie zabezpieczac się to przesada. Z drugiej strony mógł się z tobą nie kochać skoro nie podobał mu się sposób twoich zabezpieczeń. Ale tak czy owak jak dla mnie to ty będziesz winna rozbicia rodziny. Wiara wiara ale rozsądek w posiadaniu dzieci powinien być. Wiara dzieci nie wykarmisz.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 16.10.2020 15:01
Przez takie tempe cipy świat schodzi na psy, kalendarzyk małżeński wymyślił klecha który sam nie ma dzieci i nic wspólnego z pożyciem seksualnym a głupie katoliczki dewotki w to wierzą! Zaszłam w ciążę biorąc pigułki a co dopiero wierząc w kalendarzyk! Śmieszne to co piszesz i komentarze przychylnych Ci ludzi, mąż ma kochać i tyrać na was?! Jasno ci powiedział że więcej dzieci nie chce, trzeba było założyć wkładkę i się bzykać do woli bez konsekwecji a nie teraz płakać co ja zrobię! Bardzo dobrze myśli chłop i bez zastanowienia bym usunęła, skoro się nie myślało głową! Zostaniesz sama jak palec z twoimi bombelakmi bez pracy i środków do życia!
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 16.10.2020 07:53
"ja nie pracuję, to oczywiste" Ile jeszcze po drodze trafi się dzieci byłyby tylko nie iść do pracy?
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 16.10.2020 00:23
Jesteś egoistyczną świnią, myslisz tylko o tym żeby nie pracować, ty mhslisz ze jemu przyjemnie jest pracowac na 5 dzieci plus waw obu a ty będziesz całe życie na bezrobociu ? Skoro najmłodszy ma 1,5 roku mogłaś ruszyć pizdu i isc do pracy. To pewnie twoja wina ze jestes w ciąży on pewnie tego nie chcial specjalnie unikalas zabezpieczeń. To ty idz do.psychologa. Mam nadzieję że chlop ucieknie gdzie się da i zobaczysz jak to fajnie utrzymać piątkę dzieci i watpie ze jakis facet cie zechce
odpowiedz
Polecane dla Ciebie