"Jestem w 5 miesiącu ciąży. Niestety ciążę muszę przechodzić sama, bez partnera, który zostawił mnie niedawno..." - list czytelniczki

Przeczytaj wzruszający list czytelniczki!
"Jestem w 5 miesiącu ciąży. Niestety ciążę muszę przechodzić sama, bez partnera, który zostawił mnie niedawno..." - list czytelniczki
fot. istock.com
24.11.2020
Katarzyna Lemanowicz

Witam. Wpadłam na Państwa stronę przypadkowo, poczytałam trochę listów czytelniczek i pomyślałam, że też opowiem swoją historię. Nie jest ona pewnie tak dramatyczna, jak mi się wydaje, ale zawsze lepiej się wygadać, wszystko z siebie wyrzucić.

Historia z życia wzięta - list czytelniczki

Jestem w 5 miesiącu ciąży, na początku 6. Niestety ciążę muszę przechodzić sama, bez partnera, który zostawił mnie niedawno. Pomagają mi przyjaciółki, rodzice, ale mimo wszystko jest mi bardzo ciężko z myślą, że on już nie chce mnie, ani dziecka. Zaczęło się na początku grudnia ubiegłego roku. Impreza Andrzejkowa, super bawiłam się z koleżanką, aż podszedł on i zagadał... Czarujący, dobrze tańczył, całą imprezę razem się bawiliśmy. Nie mogliśmy się od siebie oderwać. Ja mam duszę romantyczki, więc stwierdziłam, że to przeznaczenie, że to prawdziwa Miłość. Jednak jemu chodziło tylko o moje ciało, teraz mi się tak wydaje... Szybko mnie omamił, postanowiłam się ponieść.

W ciągu miesiąca, gdy nie dostałam okresu zrobiłam test... Ciąża... Pomimo zabezpieczenia, raz mieliśmy właśnie sytuację, która doprowadziła do poczęcia, jednak mimo, że wzięłam tabletkę 72 godziny po nic nie pomogło. Widocznie tak musiało być. Ja zawsze lubiłam i pragnęłam mieć dzieci, poza tym mam 24 lata, więc gdy szok minął zaczęłam się w sumie cieszyć. Martwiłam się tylko, czy ten związek przetrwa. Jednak widziałam, że mu bardzo na mnie zależy, przyjeżdżał codziennie, dzwonił. Na początku się zmartwił, czy damy radę, że za krótko się znamy itd. Ale on miał stałą, dobrze płatną pracę, ja znalazłam też pracę, więc wszystko zaczęło się powoli układać. Tak myślałam...

Przeczytaj więcej wzruszających historii!

Moi rodzice go poznali. Zadowoleni byli, że chłopak myśli poważnie o życiu, podjął nawet drugą pracę. Chociaż mamie się od początku nie spodobał. Miała złe przeczucia co do niego i okazało się, ze wcale się nie myliła...

Wprowadziłam się do niego (on mieszka z rodzicami), jego rodzice bardzo ciepło i serdecznie mnie przyjęli, wszyscy zaczęli się cieszyć z wnuka i ja z mojego Maleństwa, które rośnie pod moim Sercem. Jednak po półtora miesiąca mieszkania razem zaczęło się coś psuć...

Historie z życia wzięte

fot. istock.com

Oczywiście wcześniej było bardzo fajnie, wspólne wyjścia, grille, spacery... Potem zrobił się oschły, uciekał do kolegów, do pracy. Ja zaczęłam pomieszkiwać z powrotem u siebie po dwa dni. W któryś weekend, gdy pojechałam do domu, a on znów nie dzwonił miarka się przebrała. Czułam się fatalnie psychicznie u niego w domu, żyć z kimś, kto wiecznie mnie ignorował. Gdy był w pracy, z pomocą koleżanek zabrałam wszystkie rzeczy, zostawiłam mu kartkę, żeby się odezwał, jak mu zależy. Niestety to mój tata zadzwonił do niego po paru dniach, żeby ze mną się skontaktował, bo ja się strasznie denerwuję...

Codziennie płakałam, bo czułam, że to koniec. Napisał następnego dnia sms-a, że to koniec, że przywiezie mi resztę rzeczy. wtedy miałam wrażenie, że mój świat się zawalił. W jednej chwili. Przecież jeszcze, myślałam sobie, dwa tygodnie temu mówił, że kocha mnie i nasze dziecko, że się cieszy, rozmawialiśmy o ślubie... Załamałam się. Byłam zakochana i przerażona tym, co mnie czeka. Samotną ciążą, macierzyństwem...

Mieszkam z rodzicami, którzy bardzo mnie wspierają, moje przyjaciółki również codziennie dzwonią i przychodzą... Są przy mnie ludzi, którzy naprawdę mnie kochają i dziękuję im za wsparcie. Nie wiem, co bym bez nich zrobiła. Jednak jest pewna pustka w sercu, wyrwa i sącząca się rana... Nie ma jego, ojca dziecka. A dopiero co przecież zasypiałam obok niego. Minął niecały miesiąc, odkąd mnie zostawił. Dzień, w którym przywiózł mi rzeczy był najgorszym dniem w moim życiu. Głupia, jeszcze miałam nadzieję, że wpadniemy sobie w ramiona, a zamiast tego była jego kamienna twarz i słowa, które do tej pory bolą, gdy sobie o nich przypomnę. "Nie kochałem Cię, nawet nie zacząłem", "Zrobimy test na dna"...

Nie chce dawać pieniędzy na lekarza, nic. Wie, że to jego dziecko, jednak chce się wymigać. Założę sprawę o alimenty, jak urodzi się dziecko. Jego mama czasem do mnie dzwoni i pyta jak ja się czuję, a on...? Nawet nie zadzwoni, nic. Nie zainteresuje się mną. A dopiero, co zapewniał mnie i moich rodziców, że mnie nie zostawi, że weźmiemy ślub. Nie musiał mówić mi tak raniących rzeczy, przecież tak bardzo mu na mnie zależało, nie mógłby udawać. Pokazał swoją prawdziwą twarz, jakim jest podłym człowiekiem. Dla niego pewnie byłam tylko dobrą zabawą.

Teraz wiem, że imprezuje i szuka nowej dziewczyny. Z jednej strony wiem, że nie nadawałby się do roli męża, ani ojca. Jednak ja żyłam marzeniami o wspólnym życiu, wspólnym wychowywaniu dziecka. Sam mi te marzenia stworzył, a teraz tak okrutnie odebrał. Ale wiem, że muszę być silną dla mojego dziecka, to dla niego teraz żyję, oddycham. Wszyscy mnie pocieszają, ze ułożę sobie życie z jakimś wartościowym facetem, że nie tylko mnie to spotkało. Chciałabym w to wierzyć i wierzę całym sercem.

Czuję już ruchy mojego dziecka. Synek się rusza, skacze i tak sobie myślę, że mam tylko jego, a on ma mnie i nie zawiodę go. Jednak musi minąć czas, bo jak mówią serce nie sługa. Nie ma dnia, w którym nie pomyślę o ojcu dziecka... Teraz bardziej w kategoriach, że jak on mógł mi to zrobić, jednak pomyślę... I mimo wszystko tęsknię za nim. Ale pewnie nie umiałabym mu już drugi raz zaufać. To, co zrobił jest straszne i niemęskie. Czuję się strasznie odrzucona... I samotna z tym wszystkim. Ale z dnia na dzień czuję więcej siły psychicznej i wiem, że dam radę... Muszę...

Paulina

Polecane wideo

Komentarze (1)
Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 15.01.2021 20:09
Dasz radę !!! ,, dawca spermy” mojej córki bo ,, ojcem „ nie można go nazwać jak mu powiedziałam o ciąży zwymiotował ( tak mi napisał) cieszył się 3 miesiące tylko na odległość bo ja w Anglii a on w Zielonej Gorze. W przyszłym miesiącu moja córka kończy dwa latka on jej nigdy nie widział nigdy się nie skontaktował a ja jestem najszczęśliwsza kobieta na ziemi mimo ze mam tylko albo AŻ córkę a faceta do tej pory nie znalazłam bo poświęciłam się wychowaniu córki🙂 na początku było ciężko tak jak tobie jest teraz ale to minie jak przyjdzie na świat istotka która pokochasz najbardziej na świecie🙂 dużo zdrowia dla ciebie i synka😘
odpowiedz
Polecane dla Ciebie