Przez pierwsze miesiące ciąży myślałam, że się wykończę! - list czytelniczki

No i zaczęło się. Pierwsze 9 miesięcy w moim życiu tak nowych, innych, ekscytujących.
Przez pierwsze miesiące ciąży myślałam, że się wykończę! - list czytelniczki
fot. istock.com
13.06.2020

Mój mąż oczywiście zwariował ze szczęścia po usłyszeniu nowiny. Jeszcze nigdy nie czułam się dla niego tak ważna i cenna. Depozytariuszka jego osobistego Skarbu.

I jeszcze nigdy nie czułam się tak... zemdlona.

Przez pierwsze miesiące ciąży myślałam, że się wykończę! - list czytelniczki

Pierwsze cztery miesiące ciąży, właściwie od dnia, w którym została ona potwierdzona przez lekarza, aż do Niedzieli Palmowej (zapamiętam ten piękny dzień do końca życia) to był niekończący się spacer z łóżka do wc i z powrotem. Myślałam, że się wykończę, psychicznie i fizycznie. Schudłam 7 kilogramów.

Przestałam nagle lubić kawę, mdliło mnie nawet na jej widok w reklamach telewizyjnych, drażnił mnie zapach perfum mojego faceta, mimo że sama mu je wcześniej kupiłam i nie mogłam myć zębów – smak i zapach pasty doprowadzał mnie do szału, mdłości i… wiadomo czego w rezultacie. Śmierdziała mi nawet woda w kranie.

Zobacz więcej: Uwaga! Picie kawy w ciąży może wiązać się z pewnymi problemami.

Jeść nie mogłam prawie nic. Uwielbiałam jedynie: wodę mineralną lekko gazowaną, świeżo wyciśnięty sok pomarańczowy, mandarynki i pomarańcze (np. 5 sztuk na raz na śniadanie), ekologiczne jabłka, świeży sok z owocu granatu, ciemny chleb z natką pietruszki i ketchupem, a z nabiału wyłącznie hiszpański owczy ser w ilościach nieograniczonych. Mój mąż biegał tylko z jednego końca miasta w drugi, by zdobywać dla mnie ulubiony ser, soki z granatu i eko jabłka.

Zdrowie kobiety w ciąży

fot. istock.com

Obierał owoce, kroił w cząsteczki i podawał do łóżka, a ja nie odrywając głowy od poduszki starałam się opanować mdłości. Biedak, nawet nie doczekał się przez te miesiące buziaka w podzięce. Nie pozwalałam mu się do siebie zbliżać na zbyt małą odległość. Przez te okropne perfumy.

Mdłości przeszły nagle, jak ręką odjął, we wspomnianą już wyżej Niedzielę Palmową. Na drugi dzień miałam wizytę kontrolną u lekarza prowadzącego ciążę. „Jak się Pani dziś czuje, pani Aniu?” – zapytał. „Zadziwiająco, podejrzanie dobrze, panie doktorze” – odpowiedziałam. „To już tak zostanie” – zawyrokował uśmiechając się ciepło. I zostało. Na szczęście!

Komentarze (1)
Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 13.06.2020 15:54
Uff, pamiętam ten czas. U mnie trwał do 16 tc. Obecnie 30 tc. Pamiętam, jak wtedy usłyszałam od kogoś, że ciąża to nie choroba. Żeby wzrok mógł zabijać, to ten człowiek by nie żył 😂
odpowiedz
Polecane dla Ciebie