O spotkaniu z przyjaciółkami, czyli tata sam w domu - list czytelniczki

Wczoraj był wielki dzień. Po raz pierwszy od miesięcy byłam umówiona na mały babski wieczorek na mieście.
O spotkaniu z przyjaciółkami, czyli tata sam w domu - list czytelniczki
fot. istock.com
09.07.2020

Ciągle jeszcze karmię synka piersią i z tego powodu nie zostawiałam mojego synka na dłużej z kimś innym. To było wielkie wyzwanie dla nas obojga. Wychodziliśmy oczywiście z mężem do znajomych, ale nasza przylepka była zawsze z nami.

Jakież to przedziwne uczucie… po takim czasie założyć płaszcz, buty i tak po prostu wyjść z domu, z pustymi rękami. Bez wózka i małego! Bez tych całych przygotowań – pieluch, ubranek, czapeczek. Tylko ja… Tylko ja!… Osobliwe wrażenie – idę ulicą i jakoś tak mi pusto… Mam wolne ręce, nie pcham wózka, ale nie ma też naprzeciwko mnie tej małej buźki, która cały czas się do mnie uśmiecha... Jednak trzeba mi było takiego krótkiego urlopu. Nasza separacja trwała całe długie cztery godziny.

O spotkaniu z przyjaciółkami, czyli tata sam w domu - list czytelniczki

Leo został z tatkiem. W lodówce na wszelki wypadek czekała butla z mleczkiem. A przed wyjściem tatuś dostał od nadgorliwej mamusi całą masę porad, co robić, gdy Leo zacznie marudzić.

Zobacz więcej: Samotna w ciąży - czy to powód do płaczu?

Siedząc w kawiarni, co chwilę zerkałam na telefon. No, ciekawe, jak im idzie… Moi mężczyźni sam na sam. Tylko we dwóch. Stwierdziłam, że wytrzymam, nie zadzwonię, nie będę nadopiekuńcza. Wysłałam w końcu SMS. Cisza. Rany, na pewno nie może sobie z nim poradzić. Może moja perełka tęskni za mną, płacze? Dziewczyny namawiały mnie, abym została chwilę dłużej:

– Chłopaki na pewno dadzą sobie radę!

A ja oczyma wyobraźni widziałam, jak Leo płacze. Synuś mamusi.

Weszłam do domu. Cisza. Hm, co jest? Dumny SuperTata wyszedł usatysfakcjonowany z sypialni.

– Csiii, bo go obudzisz, śpi.

A mnie zamiast radości przemknęło przez głowę szybkie:

Jak to? Beze mnie? To już po kąpieli? Po wszystkim? To nie tęsknił za mamą?

Naprawdę dzielni chłopcy! Bawili się całkiem dobrze – potem obejrzałam w telefonie tatusia dokumentację tego wieczoru. Pierwsze zdjęcie – Leon siedzi w bujaczku. Drugie - Leon w samym pampersie trzyma buteleczkę z mleczkiem rączkami i… nóżkami. Następne – Leon z kaszą na włosach. Kolejne - Leon z… domalowanymi wąsami? Ach, ci faceci…

Pierwsze koty za płoty. Okazuje się, że Leo świetnie się bawi bez mamy. Coś czuję, że moi mężczyźni będą częściej zostawać tylko we dwóch.

Kochane SuperMamy - a wy jak wspominacie pierwsze "samotne" wyjście z domu? Co czułyście wtedy? Dajcie nam koniecznie znać w komentarzach!

Komentarze
Ocena: 5 / 5
Polecane dla Ciebie