Niekiedy zastanawiam się, jak to jest, że on nic nie słyszy… - list czytelniczki

Wszystko o kamiennym śnie naszych kochanych mężczyzn!
Niekiedy zastanawiam się, jak to jest, że on nic nie słyszy… - list czytelniczki
fot. istock.com
21.07.2020

Uwielbiam nasze wspólne poranki. Najszczęśliwsza jestem właśnie wtedy, gdy leżymy rano we troje w łóżku. Leon pomiędzy nami puszcza nam słodkie, zalotne uśmiechy, a my trzymamy się za ręce. Czuję wtedy taki błogi spokój, niczego mi nie brakuje. Kocham te chwile. Kocham moich mężczyzn. No właśnie, poranki są cudowne. Za to noce…

Niekiedy zastanawiam się, jak to jest, że on nic nie słyszy… - list czytelniczki

To już niemal siedem miesięcy, odkąd zostałam mamą. To już niemal siedem miesięcy, odkąd nie przespałam ciągiem dłużej niż 2-3 godziny. Na początku synek budził się w nocy na jedzenie. Właściwie to był całkiem fajny czas, bo choć wstawałam często, to wystarczyło smyka nakarmić i spał grzecznie dalej. Teraz nie może spać, bo zaczynają wyrzynać mu się ząbki. Ciągle budzi się z płaczem. Co gorsze, ostatnio coraz częściej zdarza mu się rozbudzić w środku nocy na pół godziny, godzinę. Za nic nie chce wtedy zasnąć – pozostawiony sam w łóżeczku zaczyna płakać, a ja bujając go na rękach, sama zasypiam.

Na początku, kiedy Leoś był malutki i dużo spał w ciągu dnia, to razem z nim odsypiałam noce. Przy jednym dziecku można pozwolić sobie na taki luksus :-). Niestety, te chwile odeszły już w zapomnienie... Mój maluch śpi teraz w dzień bardzo mało, z czego jedną drzemkę ucina sobie podczas spaceru. Teraz, kiedy uda mi się go ululać, to nadrabiam zaległości – sprzątam, gotuję albo piszę bloga. Nie mam czasu na odpoczynek.

Spanie z dzieckiem w łóżku

fot. istock.com

Zobacz więcej: „Wszyscy mi mówią, że oszczędzam na dziecku, bo nie kupuję mu markowych ubrań!” - list czytelniczki

Jednak nie o tym miał być ten tekst. Macierzyństwo daje taką siłę, że kobieta po prostu daje radę. No właśnie – kobieta, a mężczyzna?

P. bez narzekania pomaga mi w nocy. Oczywiście na tyle, na ile może… W zależności od tego, czy uda mu się usłyszeć postękiwania bądź płacz Leosia. Zazwyczaj sama go nie budzę. Szkoda mi go trochę, bo i tak wstaje wcześnie do pracy. A poza tym to ten typ, który jak się nie wyśpi, to chodzi i warczy. Czasem jednak nie wytrzymuję i P. dostaje po prostu siarczystego kuksańca. To jedyny sposób, aby go obudzić. Wtedy bez problemu buja, nosi, „lula” małego. Czasami mi go po prostu przynosi do łóżka. Niekiedy zastanawiam się, jak to jest, że on nic nie słyszy. Chwilami już powątpiewam – nie słyszy? Czy udaje, że nie słyszy? Ostatnio P. dzwoni do mnie z pracy:

– Dzisiaj to chyba była niezła noc, nie? Nie płakał. Chyba dał ci pospać. Ja: – Nie żartuj, wstawał z pięć razy! Nawet zapalałam lampkę i go przewijałam… Naprawdę nie słyszałeś, jak płakał?

Wczoraj, godzina 23:00. Mój Luby idzie do sypialni spać. W tym samym czasie ja wchodzę pod prysznic. Odkręcam wodę… i słyszę, że synek zaczyna coś postękiwać w łóżeczku. No, ale przecież jest tam tata. Myję się i dalej nasłuchuję. Leoś zaczyna płakać. Mojego mężusia nie słychać nic a nic. Co jest? Poszedł do sypialni z 5 minut temu… Przecież nie mógł tak szybko zasnąć… Tak mocno… Płacz jest coraz głośniejszy. Wybiegam spod prysznica, lecę w szlafroku do pokoju, a P. zrywa się zdezorientowany z łóżka:

– Co jest?! Co jest?! 

Jego inne złote myśli, gdy bywa wyrwany ze snu:

Ja:

– Kochanie, dziecko!

On:

– Jakie dziecko?

– Nic nie słyszę…

– Przysięgam, nic nie słyszałem!

I jak tu się na niego złościć... (śmiech)

Komentarze
Ocena: 5 / 5
Polecane dla Ciebie