Usypianie mojego 2-letniego synka to koszmar! Nie radzę sobie z tym…- list czytelniczki

Kinga zmieniła metodę usypiania swojego dziecka, ale oboje nie znoszą tego najlepiej.
Usypianie mojego 2-letniego synka to koszmar! Nie radzę sobie z tym…- list czytelniczki
fot. istock.com
12.07.2020

Drogie Mamy,

od kilku dni, a właściwie nocy, moje życie przypomina koszmar. Sypiam po 3-4 godziny dziennie, więc przez większość dnia jestem nieprzytomna. Zacznę jednak od początku…

Mój synek ma obecnie 2 latka. Do tej pory usypialiśmy go wspólnie z mężem. Były kołysanki, czytanie bajek, noszenie Bartusia na rękach… Trwało to jakieś półtorej godziny, zanim Mały zasnął. Czasem przebiegało to sprawniej, czasem wolniej, bywał marudny, ale nigdy jakoś strasznie nie zanosił się płaczem.

Ostatnio doszliśmy jednak z Piotrkiem do wniosku, że przestaniemy robić cyrk przy usypianiu Juniora i nauczymy go zasypiać samodzielnie: bez tej całej otoczki. Sądziliśmy, że dzięki temu zyskamy wieczorem trochę czasu dla siebie. Mały będzie słodko spał, a my nadrobimy zaległości w byciu mężem i żoną.

Zobacz więcej: Co zdradzają dziecięce rysunki?

Swój plan wprowadziliśmy w życie tydzień temu. Położyliśmy Bartusia do łóżeczka, ucałowaliśmy go, przykryliśmy kocykiem, daliśmy do przytulenia ulubioną maskotkę i… wyszliśmy z pokoju. Junior oczywiście natychmiast zaczął płakać wniebogłosy i mnie wołać. Postanowiłam być jednak twarda i nie brać go na ręce. Siedziałam zapłakana pod drzwiami i modliłam się o to, żeby się uspokoił i zasnął. Piotrek natomiast chodził po korytarzu z zaciśniętymi ustami i nie wydusił z siebie nawet słowa.

Koszmar trwał prawie całą noc. Ja nie zmrużyłam oka, a Piotrek zasnął na chwilę, bo następnego dnia szedł do pracy i musiał pospać chociaż kilka godzin.

Kolejnego wieczoru stwierdziliśmy, że kontynuujemy nową metodę usypiania Bartka. Znowu buzi, kocyk, przytulanka i do widzenia. I znowu to samo: Mały płakał i mnie wołał, a ja siedziałam skulona w łazience i ryczałam.

Jestem załamana, bo to trwa już tydzień i nie zanosi się na to, że Bartek zacznie zasypiać samodzielnie. Serce mi pęka, jak słyszę jego błagalne wołanie, ale z drugiej strony wiem, że to dla naszego wspólnego dobra.

Powiedzcie mi proszę, czy jest jakaś nadzieja, że Bartuś wreszcie zacznie samodzielnie zasypiać? W jaki sposób Wy usypiacie swoje dzieci?

Czasem czuję się jak wyrodna matka, ale przecież nie możemy z mężem ciągle robić cyrku przy usypianiu synka…

Liczę na wasze rady i wsparcie, Kinga

Komentarze (6)
Ocena: 4.33 / 5
gość (Ocena: 5) 15.07.2020 09:49
Sama jesteś sobie winna. Od początku powinnaś uczyć dziecko zasypiania w normalny sposób, czyli bajka, buzi, mama obok przez kilka minut, a potem zaglądanie dyskretnie co 10-15 minut, aby sprawdzić, czy dziecko śpi i czy wszystko jest ok. Moja szwagierka swoje pierwsze dziecko właśnie tak bujała, lulała i bardzo długo przeżywali koszmar z usypianiem. Przy drugim dziecku, 10 lat później, podeszła do tego ze zdrowym rozsądkiem - tulimy się dużo za dnia, tuliła córkę i nosiła w trakcie kolek, ale gdy przychodzi do spania, to bajka (gdy młoda była trochę większa), całus, kocham cię, ukochany miś małej obok i siadała obok łóżeczka. Zawsze zasypiała w ciągu 5 minut. Szwagierka mówiła, ze żałuje, że z synkiem tego nie praktykowała, bo oszczędziłoby to wszystkim nerwów.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 13.07.2020 07:53
To jest straszne, żeby nawet nie umieć położyć normalnie spać własnego dziecka. Tacy ludzie mają dzieci...
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 13.07.2020 05:28
Jak tak można od razu dziecko przestawić jak wcześniej się robiło takie cuda przy usypianiu. Nic dziwnego że biedny płaczę a chore jest to że Ty potrafisz go zostawić samego siebie. Jakbyś od początku nie robiła takiego cyrku z usypianiem to dziecko by usypiało samo. Moj syn też ma 2 lata i od niemowlaka nie było żadnego noszenia l, huśtania itd i wystarczy że leżę obok i w 5 minut usypia
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 12.07.2020 20:55
Bo jestes wyrodna matka. Jedyne czego uczysz synka to to że jego potrzeby nic dla ciebie nie znacza. Placz do woli mama i tak ma cie gdzieś. 2 letnie dziecko to nadal maluszek który potrzebuje duzo bliskości. Do tej pory przytulany noszony itd nagle zostawiony od tak samemu sobie. Brawo. Zamiast stopniowego odstawiania i oduczania to jeb na gleboka wode. Albo się nauczy pływać albo utonie. Normalnie brak slow
zobacz odpowiedzi (2)
Polecane dla Ciebie