Dlaczego warto mieć więcej niż dwoje dzieci?

Czy odniosłaś już kiedyś wrażenie, że duże rodziny są po prostu… szczęśliwe?
Dlaczego warto mieć więcej niż dwoje dzieci?
20.08.2021
Katarzyna Lemanowicz

Pamiętasz wróżby andrzejkowe typu „sprawdź, ile będziesz miała dzieci”? Im bardziej jesteśmy nowocześni, tym mniej kwestii zostawiamy przypadkowi. Zakładanie rodziny nie jest wyjątkiem. „Projekt” zaczynamy później, niż nasze mamy i dużo później niż nasze babcie. Jeszcze nie tak dawno głośna gromadka dzieci była standardem, a rodzina po prostu musiała być liczna. Czasy się zmieniają i coraz częściej w rozmowach o planowanym potomstwie słyszy się: „jedno dziecko nam już wystarczy”, „dwójka będzie w sam raz”. Modele 2+1 i 2+2 są popularne i bezpieczne, a ich wybór nikogo nie dziwi. Co zyskują rodzice, którzy nie poddają się modzie na małe rodziny i decydują się na model 2+3 i więcej?

Dlaczego warto mieć więcej niż dwoje dzieci?

Mówi się, że małe dziecko to małe kłopoty, z kolei duże… ciąg dalszy znasz. A dużo małych lub, o zgrozo, dużo dużych dzieci…? Taka wizja przeraża rodziców, którzy z trudem są w stanie okiełznać choćby swojego pierworodnego. Tymczasem ci z nich, którzy się odważyli potwierdzają, że poziom luzu rośnie wprost proporcjonalnie do ilości posiadanego potomstwa. W sieci krążą przykłady na zachowanie rodziców przy pierwszym, drugim i trzecim maluchu. Wszystkie z nich potwierdzają teorię, że im dalej w rodzicielski „las” tym lepiej! Wszystko za zasługą doświadczenia i wiedzy. Początkowy szok w związku z nową sytuacją ewoluuje. W pewnym momencie – całkiem jak w grze komputerowej – zaliczasz poziom początkujący, a z upływem czasu i kolejnych etapów stajesz się mamą-ekspertem. I uzmysławiasz sobie wtedy, ile jest prawdy w wirtualnych tekstach. Bo gdy pierwsze dziecko połknie monetę – biegniesz do szpitala, żądając prześwietlenia. Przy drugim – cierpliwie czekasz, aż pieniążek wyjdzie. A przy trzecim dziecku – po prostu potrącasz mu z kieszonkowego.

Zobacz więcej: Jak okiełznać rodzeństwo z małą różnicą wieku?

Duża rodzina

fot. istock.com

„Samotność? Nam to nie grozi!”

Mamy stadną naturę, może więc nie warto się jej opierać? Młodzi rodzice często narzekają na tęsknotę za życiem towarzyskim. W tym samym czasie rodzice trójki (lub większej ilości) dzieci na samotność nie mogą narzekać. Bo gdy jedno zaśnie, drugiemu zachce się bawić; gdy trzecie wyjdzie na miasto, czwarte akurat wróci. Nawet, gdy zaczną opuszczać rodzinny dom, syndrom opuszczonego gniazda będzie łatwiejszy do zniesienia – bo dużo dzieci to dużo wnuków, a dużo wnuków to zaprzeczenie samotności jeszcze na długi, długi czas.

„Dużo dzieci to…dużo czasu!”

Myślisz, że to paradoks? Niekoniecznie! Rodzeństwo jest przecież najlepszym kompanem do zabawy. Zawsze jest blisko, zawsze zrozumie i zawsze będzie gotowe do podłapania szalonych pomysłów. A im więcej rodzeństwa, tym większa różnorodność charakterów i szanse na bratnie dusze. Tym samym rodzice nie muszą asystować przy każdej zabawie. Duże rodzeństwo to dużo pomysłów i opcji na spędzenie czasu. W sam raz do gry w piłkę, partyjki chińczyka lub zabawy w chowanego.

Zobacz więcej: Czy jestem dobrą mamą? - list czytelniczki

Czy odniosłaś już kiedyś wrażenie, że takie duże rodziny są po prostu… szczęśliwe? Mimo, że zazwyczaj mogą sobie pozwolić na mniej, niż pary z jednym dzieckiem? Razem znaczy lepiej. Rodzeństwo to pierwsi towarzysze zabaw,  najlepsi powiernicy sekretów, najwierniejsi przyjaciele. A im jest ich więcej, tym więcej się dzieje. Nuda nie ma tutaj wstępu. Zwykłe wyjście do kina czy zoo zmienia się w wyprawę. Codziennie w czterech ścianach ścierają się różne charaktery, osobowości. Jest kolorowo i zawsze inaczej. Jasne, że kłócąca się trójka dzieci wyprowadzi z równowagi bardziej, niż marudzący jedynak. Ale głośniejsze awantury oznaczają też głośniejszy śmiech. Przemnożony razy trzy, cztery, pięć…

Polecane wideo

Komentarze (1)
Ocena: 5 / 5
Meg (Ocena: 5) 04.09.2021 07:02
Od zawsze chciałam mieć dużą rodzinę, by byłam jedynaczką i nawet nie miałam się z kim bawić. Mam 4 dzieci. Nie było łatwo, ale mąż, rodzice teściowie byli pomocni. Nie wspomnę tu o niezbędnym irobocie, zmywarce czy pralce – klasyka. :)
odpowiedz
Polecane dla Ciebie