Czy mama, która rezygnuje z kariery zawodowej i pozostaje z dziećmi w domu, wciąż pracuje?

Nie jest zatrudniona, ale przecież... Poznaj twarde argumenty przemawiające za tym, że bycie mamą na pełen etat, to praca, niekiedy bardziej odpowiedzialna niż inne i wcale nie mało ambitna!
Czy mama, która rezygnuje z kariery zawodowej i pozostaje z dziećmi w domu, wciąż pracuje?
fot. istock.com
13.09.2021
Katarzyna Lemanowicz

Kiedyś podział obowiązków w domu był prosty: mężczyzna zapewnia byt - poluje, zarabia. A kobieta pielęgnuje ognisko domowe: rodzi dzieci, sprząta, gotuje. Model patriarchalnej rodziny jednak odszedł do lamusa.

Przyczyny zmian można upatrywać w wielu aspektach. Kobiety poszły do pracy, ponieważ mężowie nie byli w stanie zapewnić odpowiedniego standardu życia, druga pensja stała się koniecznością. Inne chciały się realizować zawodowo, a ciągłe przebywanie z dziećmi w domu nie stanowiło szczytu ich marzeń. Niektóre panie wcale nie chcą być mamami. Wiele mam z kolei chce być niezależnymi finansowo, praca zarobkowa daje im poczucie bezpieczeństwa. I tak dalej.

Macierzyństwo a praca - jak pogodzić?

Zastanówmy się, dlaczego część mam nie pracuje zarobkowo. Przyczyn jest wiele. Ponieważ tego oczekuje mąż. Albo nie mogą znaleźć pracy. Niektóre świadomie rezygnują z kariery zawodowej, gdyż nie pamiętają obecności swojej mamy z dzieciństwa i nie chcą tego samego dla swoich dzieci. Inne nie mogą pracować, gdyż dziecko wymaga stałej opieki np. ze względu na chorobę. Pensja kolejnych nie wystarczyłaby na nianię, więc ekonomiczniej jest samemu zająć się dzieckiem. Lista powodów jest długa, a w niniejszym artykule zastanowimy się, co takiego robi (nie)pracująca mama.

Zobacz więcej: Dzieci przesadnie chwalone wyrastają na narcyzów? Wyjaśniamy, czy tak jest naprawdę!

Stereotyp jest taki: nie pracuje, bo się nie nadaje i nikt jej nie chce. Świadoma rezygnacja z kariery zawodowej wydaje się nie do pomyślenia. Ona naprawdę SAMA zrezygnowała? Aha, to znaczy, że jest wygodnicka, po prostu leń. Największe antagonizmy widać między obozem mam pracujących i niepracujących. Nikt nie robi sobie więcej przytyków niż te dwa rodzaje matek. Nie widać tu ani kobiecej, ani matczynej solidarności. Spróbujmy jednak podejść do tematu rozważnie i bez obciążających stereotypów.

Macierzyństwo a praca

fot. istock.com

Mama w domu zazwyczaj ma „typowe” obowiązki: sprząta, gotuje, robi zakupy i – oczywiście – zajmuje się dzieckiem lub dziećmi. Bawi się z nimi, usypia, karmi, wychodzi na spacer. Zmienia im pieluchy, kąpie, czyta, prowadzi na dodatkowe zajęcia, jeśli są już starsze, odprowadza i przyprowadza ze szkoły i przedszkola. Często przy okazji zabiera dzieci sąsiadów, bo przecież nie pracuje, więc ma czas, prawda? I zajmuje się tymi dziećmi, ale nikomu do głowy nie przyjdzie, żeby jej zapłacić jak niani. A jak dochodzą wizyty u lekarza, to sprawa zaczyna być naprawdę skomplikowana. Przy większej liczbie dzieci sama logistyka, obmyślenie kto gdzie i w jakiej kolejności jest wyzwaniem.

Jeszcze do tego mama próbuje zadbać o siebie. W wersji podstawowej – zjeść, umyć się, ubrać, chociaż dziecku nie przeszkadza, kiedy mama chodzi po domu w piżamie lub dresach. Ale też nie każda mama chce malować sobie paznokcie u rąk, żeby umyć podłogę, ani nie zakręca sobie loków, żeby obiad gotować. Choć są i takie. Wiele mam marzy po prostu o gorącej herbacie lub kawie. Albo zjedzeniu ciepłego posiłku, a nie zimnych resztek po maleństwie. I miło jest skorzystać z łazienki bez nadzoru ze strony dziecka... Ale to często niemożliwe.

Jeśli ktoś próbował kiedykolwiek sprzątnąć ze stołu z dzieckiem uwieszonym u nogi, ten wie, dlaczego bycie mamą niepracującą to nie lada wyzwanie. Gotowanie obiadu, kiedy dziecko kręci się przy nas, kiedy boimy się, żeby coś gorącego na nie nie kapnęło albo żeby nóż odłożyć wystarczająco daleko, żeby ciekawskie rączki go nie dosięgnęły jest zwyczajnie w świecie trudne.

Zobacz więcej: Wychowanie bezstresowe i wychowanie bez przemocy – to dwa odmienne pojęcia!

Świat idzie naprzód i podsuwa różne rozwiązania, które z kolei są piętnowane przez społeczeństwo! Puszczenie bajki w telewizorze to przecież droga na łatwiznę. Zresztą, kto z tego korzysta, ten wie, że wcale na długo nie starcza. Do dzieci trzeba też mieć świętą anielską cierpliwość. Wiele rzeczy trzeba im powtarzać bez końca, a i tak zachowują się, jakby nie rozumiały. Zawsze znajdą sobie coś niebezpiecznego – a to wsadzą palec do kontaktu, a to z sofy zrobią sobie ściankę wspinaczkową, a to sprawdzą, czy głowa mieści się między szczebelkami na balkonie. Naprawdę trzeba mieć oczy dookoła głowy, opiekując się małym dzieckiem.

Opieka nad dzieckiem a praca zawodowa

Mamy pracujące odpowiedzą, że przecież robią to samo, tylko jeszcze pracują. Czyli mają dwa etaty. Ale to nie do końca tak. Mamy pracujące mają kiedy nabrać dystansu, zdążą stęsknić się za domem i dzieckiem. Więc ich pokłady cierpliwości nie są wystawiane na ciągłą próbę. Dzieckiem zajmuje się ktoś inny – babcia, niania, żłobek, przedszkole itp. Więc tak naprawdę nie muszą tego brać na swoje barki. Owszem, muszą zorganizować tę opiekę, ale samego doglądania dzieci i domu przez ileś godzin nie mają. Mogą wymyślać zabawy, bo nie robią tego non stop. Tymczasem dziecko bawi się jedną rzeczą kilka-kilkanaście minut, na dodatek zazwyczaj oczekuje przy tym obecności kogoś (czyli np. mamy), po czym trzeba zabawę zmienić. Jak mama pracująca ma do zagospodarowania 3-4 godziny dziennie, to jest to zupełnie inna skala niż godzin 12. Bo zakładamy, że drugie tyle dziecko śpi.

Macierzyństwo a praca

fot. istock.com

Mamy niepracujące są nastawione 24/7 na to samo. Mama zajmująca się zarobkowaniem przez 8 godzin dziennie ma myśli zupełnie gdzie indziej. Jakby ktoś Iksińskiemu powiedział, że ma pracować 12-14 godzin na dobę, i to za darmo, to Iksiński popukałby się palcem w czoło i odwrócił na pięcie. A mamy niepracujące tak właśnie mają. Nie dość, że dzień ich pracy jest znacznie dłuższy, niż osoby na etacie, to jeszcze nie mają żadnych widoków na zmianę obowiązków w ramach urozmaicenia pracy. I jeszcze zerowa pensja. Do tego brak tolerancji ze strony społeczeństwa, szykanowanie - bo wózkowa, bo dziecko przewija na widoku, po piersią karmi publicznie.

Pamiętajmy, że choć bycie „tylko” mamą i gospodynią domową to często własny wybór poszczególnych osób, to nie jest on wcale łatwy. Niezależnie od tego, czy wynika z konieczności, czy z chęci, nie piętnujmy niepracujących mam. Wbrew pozorom jest to praca niezwykle trudna, wymagająca ogromnego poświęcenia. Do pracy na stanowisku „mama” wprawdzie nie jest wymagane doświadczenie, ale jest to praca na czas nieokreślony, bez możliwości wypowiedzenia i nie ma od niej urlopu. Doceńmy to!

Polecane wideo

Komentarze (1)
Ocena: 5 / 5
Daria (Ocena: 5) 16.09.2021 13:05
Wróciłam już do pracy. Nie było łatwo, ale teściowa z małym siedzi, nie karmię piersią tylko mm humana, więc teściowa na spokojnie radzi sobie z przygotowaniem posiłku. Ja jestem z tych osób co musi pracować więc chciałam wrócić jak najwcześniej.
odpowiedz
Polecane dla Ciebie