To będzie najdroższa zima dla polskich rodzin. Podwyżki za ogrzewanie sięgną 80 proc.
Jednym z najważniejszych czynników, kształtujących ceny ogrzewania, jest polityka Unii Europejskiej. Wprowadzone regulacje mają na celu zmniejszenie emisji dwutlenku węgla. Elektrownie i ciepłownie zobowiązane są do kupowania uprawnień do emisji CO₂, co w konsekwencji przekłada się na indywidualnego odbiorcę w postaci wzrostu cen. A te w tym sezonie poszybują w górę.
Największe podwyżki za ogrzewanie czeka mieszkańców bloków. Urząd Regulacji Energetyki zatwierdził właśnie nowe stawki dla osób korzystających z ciepła systemowego. Nowe taryfy przewidują wzrost cen nawet o 86% w porównaniu z poprzednim sezonem grzewczym. To może być najdroższa zima od wielu lat.
Transformacja energetyczna państw UE sprawiła, że koszty ogrzewania, którego źródłem jest węgiel lub gaz, szybują w górę szybciej, niż inflacja. Eksperci zaznaczają, że czynnikiem warunkującym ceny są także wysokie stawki za źródła pierwotne, czyli ropy, gazu ziemnego i węgla, a także także koszty importu. Ceny warunkuje także sytuacja na giełdzie oraz konflikty na Bliskim Wschodzie. To wszystko sprawia, że energia rośnie szybciej, niż inflacja. Ceny produktów w sklepach rosną średnio o kilka procent w skali roku. Koszty ogrzewania natomiast nawet do kilkudziesięciu procent.
Dystrybutorzy energii pobierają również coraz wyższe opłaty stałe. Są to między innymi koszty przesyłu energii oraz marże firm energetycznych. Podwyżki argumentowane są modernizacją sieci oraz zmianami, jakie wymusza prawo europejskie.
Odpowiedzią rządu jest bon ciepłowniczy. Od 3. listopada można złożyć wniosek.