Musiałam zajść w ciążę, żeby zaakceptować swoje ciało – list czytelniczki

Przeczytaj koniecznie, jak nasza czytelniczka poradziła sobie z presją szczupłej sylwetki
Musiałam zajść w ciążę, żeby zaakceptować swoje ciało – list czytelniczki
14.11.2022
Katarzyna Lemanowicz

Pomimo haseł mających na celu akceptowania siebie i swojego rozmiaru, tego jak wyglądamy, nadal odczuwamy presję bycia idealną, w każdym możliwym momencie życia. Rozmiar super slim jest nadal postrzegany przez wielu jako ten pożądany.

Napisała do nas Joanna, dla której ciąża to podwójny cud. Po pierwsze wyczekane dziecko, po drugie w końcu nauczyła się akceptować siebie i to jak wygląda.

List czytelniczki: Zaakceptowałam swoje ciało dopiero po porodzie

Odkąd pamiętam, od czasów szkolnych pragnęłam być szczupła, dosłownie jak dziewczyny z pierwszych stron magazynów kolorowych, czy modowych wybiegów. Przez te wiele lat nie chciałam się pogodzić z faktem, że w ogóle nie byłam stworzona do osiągnięcia rozmiaru zero. Jestem dość niska i mam predyspozycje raczej do muskularnej budowy ciała.

Muszę przyznać, że w pewnym momencie osiągnęłam coś w rodzaju nienawiści do swojego ciała i mimo zdrowego trybu życia i hektolitrów potu wylanego na treningu, nie byłam w stanie osiągnąć to czego tak naprawdę pragnęłam. Nienawidziłam siebie za to i z każdym dniem coraz bardziej brzydziłam się swojego ciała. Nie raz zastanawiałam się, czy nienawiść do ciała bierze się z wzorców, które wynosimy? Z wzorców, które napotykamy na swojej drodze?

fot. istock.com

Na całe szczęście nie popadłam w skrajności i nie doprowadziłam się do anoreksji czy bulimii. Kochałam zdrową żywność, uprawiałam bardzo dużo sportu, ale upragniony cel nigdy nie został przeze mnie osiągnięty. Od 12 roku życia zwracałam uwagę na ilość spożywanych kalorii, uprawiałam wyczynowo sport i zawsze miałam wyrzuty sumienia, kiedy zdarzały się małe grzeszki jedzeniowe lub zwyczajnie nie chciało mi się ćwiczyć.

Sytuacja odrobinę zmieniła się kiedy poznałam mojego obecnego męża, który pokochał mnie taką jaką jestem i kiedy wspólnie zaczęliśmy planować przyszłość. Zaakceptował mój charakter, tę codzienną presję i ciągle, każdego dnia daje mi niesamowite wsparcie.

Krótko przed zajściem w ciążę postanowiłam delikatnie zmienić schemat działania i zająć się profesjonalnie zdrowym stylem życia. Ukończyłam kurs trenera fitness, zaczęłam trenować kobiety, podpowiadać im jak żyć zdrowo, a także bezpiecznie trenować, tak by osiągnąć zamierzone cele. Paradoksalnie moje zaangażowanie w pomoc innym zbliżyła mnie do mojego upragnionego celu.

Ale… zaszłam w ciążę i zdałam sobie sprawę, że moje marzenie o perfekcyjnym ciele znowu się ode mnie oddala. Nie chciałam w ciąży folgować sobie i porzucić treningi, dlatego do 6 miesiąca byłam tak aktywna jak to tylko możliwe. Niestety z powodu drobnych komplikacji musiałam porzucić treningi i głównie odpoczywać. Byłam załamana, bo wiedziałam z czym to się wiąże.

Dzisiaj wiem, że paradoksalnie ta sytuacja mi pomogła, był to swojego rodzaju punkt zwrotny mojej świadomości ciała. W ostatnim trymestrze ciąży żadna kobieta nie czuje się dobrze. Coraz większy brzuch, ból, pojawiające się skurcze, napuchnięcie i wszechobecna zgaga mogą skutecznie uprzykrzyć czas oczekiwania na dziecko. Natomiast kiedy za namową lekarzy wyluzowałam, odpoczywałam zrozumiałam, że bardzo pasuje mi ten spokój i brak presji. Że taka sytuacja działa kojąco na moją głowę i zaczynam postrzegać siebie… pozytywnie!

Byłam w totalnym szoku, kiedy pod koniec ciąży, na widok mojego ciała w lustrze uśmiechałam się i w głowie wybrzmiewał jeden komunikat – akceptuję to jak wyglądam.

Po porodzie wiele kobiet zmaga się z presją błyskawicznego powrotu do formy sprzed ciąży. Prawda jest taka, że ciało po urodzeniu dziecka nie będzie wyglądało tak samo jak przed. O dziwo, totalnie mnie to nie przeszkadzało. Moja córeczka skończyła ostatnio roczek, a moje pragnienie perfekcyjnego wyglądu jest tylko niechlubnym, zamazanym wspomnieniem. Kocham to jak wyglądam, jestem dumna, że moje ciało przez 9 miesięcy mieszkała w nim moja Hania.

Nagle to, że mój brzuch nie jest idealnie plaski przestało być takie ważne. Może dlatego, że mam małą istotę, o którą trzeba się troszczyć. Moja głowa zajęta jest wychowywaniem mojej córki i dawaniem jej ogrom miłości i wsparcia.

Oczywiście, możecie się śmiać, ale to moje „nawrócenie” spowodowane jest ogromem miłości, którą dostałam od mojego męża, ale przede wszystkim od mojej córeczki. Uświadomiłam sobie, że są rzeczy ważniejsze od szczupłej sylwetki i chorego dążenia do jej osiągnięcia. Dzisiaj sobie myślę, moje ciało może wszystko! Jest wspaniałe!

 

Przeczytaj również:

Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, napisz do nas koniecznie na [email protected]

Polecane wideo

Komentarze (3)
Ocena: 5 / 5
Renata (Ocena: 5) 19.11.2022 19:01
My kobiety mamy całe życie pod górkę. Jak nie okres, to ciąża i poród, problemy z cyckami, później menopauza… Ja mam strasznie obfite miesiączki, a nie cierpię podpasek. Teraz to mam świetny kubeczek menstruacyjny Tulipa. Ale tyle lat się męczyłam z tymi podpaskami, które i tak się odklejały i przesuwały… Bleee fuj
odpowiedz
Sonia (Ocena: 5) 19.11.2022 18:58
Wszystkim kobietom polecam komputer cyklu Cyclotest MyWay do regularnego kontrolowania i zapisu swojej płodności! Nasze zdrowie jest ważne!
odpowiedz
marysia (Ocena: 5) 19.11.2022 18:53
Ja wolę nie zachodzić w ciążę. Nauka o metodach antykoncepcji to konieczność w szkołach. Ja jestem zwolenniczką mechanicznej antykoncepcji, używam diafragmy dopochwowej Caya
odpowiedz
Polecane dla Ciebie