Aparatu ortodontycznego można uniknąć – o zgryz dziecka zadbaj zawczasu

Może się wydawać, że aparat ortodontyczny jest nieodłącznym atrybutem nastolatka.
Aparatu ortodontycznego można uniknąć – o zgryz dziecka zadbaj zawczasu
28.07.2022
Katarzyna Lemanowicz

Z jednej strony to dobrze, bo leczenie wad zgryzu ma kluczowe znaczenie dla zdrowia jamy ustnej, jednak z drugiej – noszenie aparatu przez wiele lat staje się utrapieniem, a dla rodziców także poważnym obciążeniem finansowym. Tymczasem zadbanie o zgryz od pierwszych miesięcy życia dziecka może znacznie skrócić czas leczenia w wieku nastoletnim albo nawet może spowodować, że nie będzie ono konieczne.

Zgryz dziecka - jak o niego zadbać?

Wady zgryzu są jednym z najpowszechniejszych problemów ze zdrowiem jamy ustnej – zaraz po próchnicy i paradontozie. WHO szacuje, że dotykają od 39% do nawet 93% nastolatków, zależnie od rejonu geograficznego.

Tylko częściowo jest to wina genów, a spora nas samych – niewłaściwe nawyki dzieci, brak świadomości rodziców i odwlekanie wizyty u dentysty. Jak temu zapobiec?

Ssanie kciuka - dlaczego unikać?

Choć przyczyn wad zgryzu jest wiele, to akurat ssanie kciuka, smoczka czy innych przedmiotów dentyści uznają za jedne z najbardziej szkodliwych nawyków. Dla noworodków i dzieci do 3. roku życia wspomniane zachowania są instynktowne i naturalne, gdyż jest to odruch przygotowujący jamę ustną do jedzenia i picia. Jeśli jednak się to przedłuża, może niekorzystnie wpływać na zgryz dziecka.

Ssanie kciuka może hamować wyrzynanie zębów przednich, gdy tylne będą wyrzynały się normalnie. Skutki to m.in. zgryz otwarty i zgryz krzyżowy. Warto się przyglądać dziecku i stopniowo oduczać korzystania ze smoczka. To przyzwyczajenie jest potem w dużej mierze zastępowane ssaniem kciuka. Należy dziecku zatem spokojnie tłumaczyć, że nie należy tego robić, ale też odwracać uwagę grami i zabawami, by maluch miał rączki zajęte czymś innym – mówi lek. stom. Monika Stachowicz z Centrum Leczenia i Profilaktyki Paradontozy Periodent w Warszawie.

Sprawdź pozycję w łóżeczku

Niemowlęta spędzają w łóżeczku spory kawałek życia i również ich pozycja w tym czasie nie pozostaje bez znaczenia. Wady zgryzu to nie tylko nieprawidłowo ustawione zęby, ale też zaburzenia wzajemnej relacji łuku górnego z łukiem dolnym. Co może do tego prowadzić? Choćby zbyt częste i długie spanie na jednym boku.

– Ważne jest także ułożenie podopiecznego w trakcie snu: główka nie może być zbyt wysoko, ani zbyt nisko. Głowa i tułów mają być lekko uniesione, co można osiągnąć na przykład przez podłożenie cienkiej poduszki. Zwracajmy uwagę, by dziecko nie przebywało długo w jednej pozycji np. z rączką podłożoną pod buzię. Sprawdźmy też, czy maluch prawidłowo oddycha przez nos, a nie przez usta. To drugie niestety predysponuje do wad zgryzu – wyjaśnia stomatolog.

Oddychanie przez usta może być objawem problemów laryngologicznych, takich jak zapalenie zatok przynosowych, alergii czy przerostu migdałków, a to należy już skonsultować z lekarzem. Długo utrzymujące się oddychanie ustami prowadzi do niekorzystnych zmian wywołanych odmienną pracą mięśni twarzy, jamy ustnej i języka. Skutkami są zaburzenia proporcji twarzy – będzie ona wydłużona; charakterystyczne są wówczas wąskie łuki zębowe i niewłaściwe ustawienie zębów.  

Zapytaj dentystę

Po raz kolejny sprawdza się dobrze znane powiedzenie: im wcześniej, tym lepiej. Pierwsza wizyta ortodontyczna może się odbyć jeszcze przy mleczakach, czyli między 3. a 6. rokiem życia, zwłaszcza jeśli mamy wątpliwości czy ząbki wyrastają prawidłowo.

– Sygnały, które powinny wzbudzić naszą czujność to zauważalne wady, takie jak cofnięcie lub wysunięcie podbródka, asymetria w rysach twarzy, stłoczone zęby, albo odwrotnie: z przerwami między sobą. Ponadto, gdy dziecko zbyt szybko lub zbyt wolno traci mleczaki albo usłyszymy, że ma wadę wymowy, to też jest to powód do wizyty kontrolnej – radzi dentystyka.

Na wizycie przeprowadza się m.in. badanie palpacyjne niewyrzniętych zębów, ale może być zalecona diagnostyka RTG i pobranie wycisku.

Do karmienia pierś zamiast butelki

Naukowcy są zgodni, że w tym przypadku to natura góruje: karmienie dziecka piersią jest zdrowsze nie tylko dla organizmu malucha, ale i dla właściwego ustawienia zębów.

– U niemowląt tkanki są bardzo miękkie i na ich rozwój ma wpływ wiele czynników. Bardziej naturalny i anatomiczny ruch mięśni twarzy dziecka następuje przy karmieniu piersią. Nie ma tego przy butelce lub smoczku, kiedy ten pokarm jest zasysany bez większego wysiłku. A to właśnie ruch mięśni i języka sprawia, że zgryz może rozwijać się prawidłowo – wyjaśnia stomatolog.

Niemniej jednak przedłużające się karmienie butelką może powodować wady zgryzu, jak np. niewłaściwe ustawienie zębów i poprzeczne ustawienie podniebienia, które formuje się w kształt litery V zamiast właściwego U-kształtnego – podkowy.

Naukowcy wskazują na jeszcze jeden problem, który powoduje powstawanie wad zgryzu: próchnicę. Przedwcześnie utracone zęby mleczne to w konsekwencji brak podparcia dla nowo wyrzynających się zębów stałych i ich nieprawidłowe wyrzynanie. Efekt? Zęby rosną krzywo.

Zapytaj o płytkę przedsionkową

Wyrzynające się mleczaki należy uważnie obserwować. Samo nadmierne ssanie kciuka lub smoczka może doprowadzić do szeregu komplikacji, takich jak wysunięcie się do przodu zębów górnych, zwężenia szczęk powodujących zgryz krzyżowy boczny czy rozwój zgryzu otwartego przedniego. Radą na to może być zastosowanie tzw. płytki przedsionkowej.

Płytkę przedsionkową możemy zalecić u dzieci już od 2. roku życia. Ma ona formę podobną do smoczka, z tym że w części ustnej posiada półokrągłą płytkę umieszczaną między wargami a zębami. Jej zadaniem jest utrzymanie łuków zębowych w odpowiedniej relacji, blokowanie tłoczenia języka między zęby i oduczenie złych nawyków. Spełnia ona niejako funkcję pierwszego aparatu ortodontycznego – wyjaśnia lek. stom. Monika Stachowicz.

Dentysta doradzi, jaką płytkę przedsionkową kupić albo zamówi model indywidualnie dopasowany do buzi dziecka. Spotkamy też jej kilka rodzajów, a dobór zależy od korekcji konkretnej wady.

Profilaktyka od najmłodszych lat

U dzieci starszych, czyli między 4. a 12. rokiem życia stosuje się aparat ortodontyczny ruchomy, który składa się z akrylowej płyty i metalowych elementów. Jego podstawową zaletą jest to, że można go wyciągnąć, by zadbać o odpowiednią higienę. Leczy się nim z reguły niewielkie wady zgryzu, a jego najważniejsza rola to zahamowanie postępu zaburzeń. Zakłada się go dziecku na noc i na kilka godzin w ciągu dnia, przez co następuje też normalizacja pracy mięśni twarzy, a także korekta kształtu szczęki i żuchwy z zachowaniem prawidłowego ich ułożenia względem siebie.

U dzieci od 6. Roku życia pojawiła się możliwość stosowania aparatów nakładkowych z tworzywa. Ich noszenie jest zalecane przez 16 godzin na dobę. Takie modele korygują przeważnie niewielkie wady, jak stłoczenie zębów lub przygotowują do kolejnego etapu leczenia.

Warto pamiętać, że nieleczone wady zgryzu to nie tylko defekt estetyczny. Choć wiele z nich może nie być widocznych na pierwszy rzut oka, to niosą one spore konsekwencje zdrowotne dla jamy ustnej. Szkliwo może się szybciej ścierać, zęby kruszyć, stłoczone są też bardziej podatne na próchnicę, a stawy skroniowo-żuchwowe będą obciążone, czego sygnałem są dolegliwości bólowe.

Polecane wideo

Komentarze
Ocena: 5 / 5
Polecane dla Ciebie