Minister Edukacji Przemysław Czarnek ma plan. Tym razem bierze się za wagę polskich dziewczynek!

Gdyby tylko sam nie miał 20 kilogramów nadwagi...
Minister Edukacji Przemysław Czarnek ma plan. Tym razem bierze się za wagę polskich dziewczynek!
fot . https://www.facebook.com/CzarnekPL
08.02.2021
Dominika Stanisławska

Minister Edukacji i Nauki Przemysław Czarnek już sam nie wie, w jaki sposób usprawniać polską edukację. Jednak poważne kroki w naprawie polskiego sytemu nie w głowie Ministrowi. Tym razem postanowił zająć się wagą grubych i otyłych dziewczynek. Skąd ten pomysł?
Zobacz więcej: 
Uczniowie i studenci mają dość ministra Czarnka. Rusza kolejny strajk w Polsce!

Przemysław Czarnek chce odchudzić polskie dziewczynki

Na “fantastyczny” pomysł odchudzania polskich dziewczynek wpadł Minister Edukacji Przemysław Czarnek. Nie byłoby w tym nic strasznego i bulwersującego, gdyby Minister z Prawa i Sprawiedliwości sam miał figurę atlety. Okazuje się, że łatwiej zobaczyć u kogoś ziarno piachu, niż u siebie belkę. Głos w tej sprawie zabrały m.in. Agata Młynarska oraz Marta Żmuda-Trzebiatowska, która nie raz podkreśla, że w podstawówce była najgrubsza w klasie. Szokuje także dyskryminacja dziewczynek. Tylko w nich Minister widzi problem. A co z chłopcami? Oni również mają problemy z wagą. Polski naród łatwo odchudzić, ale dlaczego brać się tylko za kobiety? W końcu mamy równouprawnienie, a problem dotyczy w równym stopniu chłopców i dziewczynek.
Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba, stoi, garnitur i w budynku
fot. https://www.facebook.com/CzarnekPL

Grube dzieci, a co z politykami?

Serdecznie zachęcam Przemysława Czarnka do spojrzenia w lustro oraz popatrzenia na swoich partyjnych kolegów, którym daleko do greckich bogów i bogiń. Można powiedzieć, że to problem wagi państwowej, bo idealną figurą nie może się pochwalić większość polityków, którzy żyją z pieniędzy podatników i to z naszych pieniędzy dorobili się nadwagi. Co zrobić z otyłymi politykami, księżmi, zakonnicami? Gdzie asceza i umartwianie ciała? Skoro Polska dzięki Prawu i Sprawiedliwości cofa się do średniowiecza, to może warto przypomnieć sobie te średniowieczne doktryny? Co z pieniędzmi z podatku cukrowego? Lepiej spożytkować dodatkowe fundusze, które płyną z naszych kieszeni, kieszeni podatników, na wdrożenie odpowiednich działań względem całego społeczeństwa, które bardzo szybko tyje.

Jak miałoby wyglądać odchudzanie polskiej młodzieży?

Nie wiadomo, czy będzie to kolejny program “Figura+”, chociaż w tym wypadku lepiej by brzmiało “Figura-”. Aby dokonać odchudzania - o czym zapomniał Pan Czarnek - trzeba pamiętać, że ważna jest dieta. To ona w pierwszej kolejności warunkuje odchudzanie. Polska musi być niezwykle bogatym krajem, który zapewni każdej dziewczynce i każdemu chłopczykowi konsultacje z trenerami personalnymi oraz dietetykami, którzy rozpiszą diety dla kilkuset tysięcy dzieci w polskich szkołach oraz pomogą w ogólnopolskim programie odchudzania. W tym miejscu przyda się także pomoc psychologa dla każdego dziecka, które będzie akurat przechodziło chwile załamania, które ma każdy kto zmaga się z nadwagą. Ponadto, można wnioskować, że skoro pomysł pojawił się w czyjejś głowie, to może czas ratować przedsiębiorców z branży fitness i otworzyć kluby, które dają więcej niż 45 minut W-F, na którym gra się tylko w siatkówkę? Jaki przykład dają otyli nauczyciele W-F palący papierosy? Minister Edukacji i Nauki nie szuka odpowiedzi na te pytania.

Warto dodać, że dom jest pierwszym miejscem, w którym dzieci uczą się zdrowych nawyków, a więc problem otyłości nie jest bezpośrednio winą młodzieży, a złych nawyków dorosłych. Aby zmienić podejście do odżywiania lepiej wziąć na warsztat ludzi, którzy siłowni na oczy nie widzieli, a nie wpędzać w kompleksy nastolatki, które i tak lekko nie mają. Problem otyłości polskich dzieci poruszyło już nawet PO, które w 2015 roku zakazało sprzedaży "śmieciowego jedzenia" w sklepikach szkolnych. Mimo to podejście dzieci się nie zmieniło, bo w sklepie spożywczym obok szkoły nadal można było kupić batona i słodki napój, a z domu przynieść drożdżówkę.
Problem nie leży w otyłych nastolatkach, a w złych nawykach żywieniowych dorosłych przekazywanych z pokolenia na pokolenie.

Polecane wideo

Komentarze (1)
Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 11.02.2021 19:00
Według mnie miał dużo racji. Nie powiedział, że więcej dziewczynek jest otyłych, mówił, że dziewczynki mniej się garną do wychowania fizycznego. Sam ma problem, więc go zna i może po prostu chce oszczędzić kolejnym pokoleniom wyśmiewania, chce pomóc podreperować zdrowie. Najłatwiej jest zmienić nawyki w młodości. Według mnie walka z otyłością powinna polegać na reformie w zakresie zajęć z biologii (obowiązkowe lekcje o odżywianiu, wartościach odżywczych, wpływie diety na narządy), warsztatach dla rodziców. Nie jest potrzebny dietetyk za miliony, wystarczyłoby złożyć jeden program dla wszystkich szkół i puszczać filmy na wywiadówkach. Uświadamiać o negatywnym wpływie otyłości na zdrowie fizyczne i psychiczne dzieci. Do tego, warto byłoby zmienić formę wychowania fizycznego, na bardziej przystępną. Koniec z zaliczeniami z brzuszków i dwutaktu. Różne formy ruchu, gry zespołowe owszem, ale też bieganie, gimnastyka taneczna, rowery. To powinna być przede wszystkim frajda. Dla spragnionych konkurowania, ska i zajęcia dodatkowe. Podstawowym celem wuefu powinno być rozbudzenie w dzieciach chęci by się ruszać. Przy minimalnym zaangażowaniu grona pedagogicznego, można by było robić rewolucję w tym zakresie i to bez gigantycznych nakładów finansowych. Czego nam brakuje, to edukacji dla rodziców, przykładów z góry (tu akurat piję do polityków, bo mogliby stworzyć jakiś ruch zachęcający dzieci do sportu i pokazywać progres na własnym przykładzie) i kompetentnej kadry w szkołach.
odpowiedz
Polecane dla Ciebie