Czy obcy ludzie powinni zaczepiać twoje dziecko?

Na pewno macie za sobą wiele takich sytuacji. Czy obcy ludzie też zaczepiają wasze dzieci?
Czy obcy ludzie powinni zaczepiać twoje dziecko?
fot. istock.com
05.06.2020

Artykuł jest wyrazem frustracji i buntu wobec sytuacji, które nie powinny nigdy mieć miejsca. Wszystkiemu winna jest skrajna bezmyślność ludzi, którzy są dorośli, którzy powinni mieć coś w głowach.

Czy obcy ludzie powinni zaczepiać twoje dziecko?

Jak masz psa, dajmy na to fantastycznego futrzaka, małego niedźwiadka i idziesz z nim przez miasto, to średnio co drugi dorosły się do niego szczerzy, a co trzeci Was napada i bez pozwolenia głaszcze psa. Jeśli jakieś dziecko chce pogłaskać psa, to podchodzi i pyta: "Proszę pani, czy mogę pogłaskać pieska?". Wniosek z tego taki, że ludzie zostali kiedyś, dawno temu w wiekach dziecięcych wychowani, potem coś poszło nie tak i kultura przepadła. A co jeśli w miejscu słodkiego pieska pojawia się dziecko?

Zobacz więcej: Skąd mam wiedzieć, czy dobrze opiekuję się swoim dzieckiem?

Jedziesz ze słodkim bobasem komunikacją miejską i nagle ktoś znienacka zaczyna opowiadać, że dziecko takie słodkie, takie piękne, hahaha, po mamusi pewnie. Zaraz potem swoimi brudnymi łapami dotyka policzków, a potem rączek dziecka. Te rączki za chwilę powędrują do buzi. Trudno obliczyć skalę zarazków, jaką można przenieść z metalowej poręczy w autobusie na rączki niemowlęcia.

Sytuacja numer dwa. Nieco starszy już bobas rozczula swoim śmiechem wszystkich dookoła. Gdziekolwiek: w kawiarni, w pociągu, w poczekalni u lekarza. I jakaś baba nagle podchodzi, bierze dziecko na ręce. Tuli, pieści, całuje: w rączki, w policzki i w usta (czego najpewniej i ty nie robisz). Zaraz potem mówi, że jej wnuki są daleko albo że w ogóle ich nie ma, bo dzieci robią karierę. Więc się zadowala twoim dzieckiem. Trochę jak małpką w cyrku.

Kobieta z dzieckiem

fot. istock.com

Sytuacja numer trzy. Starszak w sklepie jest niegrzeczny. I ty sama doskonale sobie z tym radzisz, wtem jednak niestrudzony rycerz przybiega z odsieczą i ratuje cię ze szponów kilkulatka. Bierze sprawy w swoje ręce i w zupełnie obcy Ci sposób, stara się między sklepowymi ladami wychować twoje dziecko: "Zaraz przyjdzie ten pan i cię zabierze od mamy, nigdy, przenigdy nie zobaczysz już rodziców, jak będziesz się tak zachowywać. Spójrz tylko w szybę, jaki jesteś brzydki, fe, kto by chciał takie dziecko, chyba tylko złodziej. Mama na pewno nie będzie płakała za takim niegrzecznym dzieckiem".

Z jednej strony narzekamy na znieczulicę w społeczeństwie, z drugiej jednak nadgorliwość jest nie do zniesienia. Czy naprawdę tak trudno jest nam siebie szanować? Siebie, więc dzieci też!

Czy wyobrażamy sobie, by podejść do obcej osoby i zacząć ją przytulać, usilnie podawać rękę na do widzenia, upominać, wskazywać, co należy robić (bo inaczej koś ją zabierze). Głaskać po brzuchu, łaskotać, klepać po pupie? Nie? No właśnie. Nie zgadzajmy się na takie traktowanie naszych dzieci.

Co o tym sądzicie? Czy też przydarzały się wam takie sytuacje?!

Komentarze
Ocena: 5 / 5
Polecane dla Ciebie