Czy mama, która nie lubi się bawić ze swoimi dziećmi jest złą matką?

Należę do mam, które nie zawsze lubią bawić się ze swoimi dziećmi. Jestem wyrodna? Być może, ale przynajmniej będę szczera. Zabawy z dziećmi wcale mnie nie kręcą!
Czy mama, która nie lubi się bawić ze swoimi dziećmi jest złą matką?
fot. istock.com
20.09.2021
Katarzyna Lemanowicz

Otóż mam w domu dwa skarby, które kocham ponad wszystko inne na tym świecie. Uwielbiam je przytulać, głaskać, wygłupiać się z nimi, urządzać im konkursy, a już najbardziej lubię, jak bawią się same! Beze mnie, bo ja w tym czasie najchętniej usiadłam na kanapie i wypiła „se” herbatę i poczytała coś w rodzaju rosyjskiej powieści realistycznej, bo takie najbardziej lubię. Niestety! Kiedy tylko próbuję mieć chwilę dla siebie, zjawia się moja mała szarańcza i pyta „A co robisz, a co czytasz, a co to za litera?”. I pada magiczne „A pobawisz się z nami?”. „A mam wyjście?” myślę i zniżam się do parteru, aby wbić swoje kolana w wykładzinę. Wiem, że zaraz będę po niej maszerować właśnie na kolanach, trzymając jakieś zabawki w ręku i udawać, że jest faaajnie.

Naprawdę kocham swoje dzieci…

Nawet, gdy podsuwają mi pod nos zestaw kloców Lego. Pierworodna zabiera różową laleczkę, Młodsza dostaje farmera a mnie trafia się gość z cyrku. Pora na „samochody”: różowa laleczka będzie jeździła na białym koniu, farmer na osiołku a mnie dostaje się tygrys. I już jedziemy do pracy, od kanapy muszę przejść na kolanach do pod balkon, bo tam jest dziecięcy samochód, który w tej zabawie zamienia się w plac budowy. Może to skomplikowane, ale gość z cyrku jedzie do pracy autem, którym jest pomarańczowy tygrys i pracuje na budowie. Farmer robi to samo co ja, a różowa laleczka pracuje przy komputerze i z okna swojej redakcji (czyli dziecięcej toaletki) nadzoruje wszystko, co się dzieje na budowie. Nie zachwyca mnie ani pomysłowość moich dzieci ani dialogi, jakie wymyślają. W tym momencie wydaje mi się, że do końca życia będę klęczała na podłodze i budowała… Praca na szczęście się kończy i możemy wracać do domu spać! Co za ulga!

Zobacz więcej: Dlaczego dziecko jest grzeczniejsze pod nieobecność rodziców?

Wracam do zimnej herbaty i słyszę za plecami: „A pobawimy się jeszcze raz?”. Jakiś wewnętrzny głos podpowiada „Powiedz jej, że musisz zrobić coś ważnego”, ale miłość matczyna jest pierwsza „Dobrze kochanie”. Przy trzecim razie wysiadam. I nie przemawiają do mnie teksty: „To są magiczne chwile, dzieci będą pamiętały, że mama się z nimi bawiła, to naprawdę ważne”. Mam ochotę uciec, ale odwracam się i z uśmiechem proponuję puzzle albo coś innego. „A może co innego” pochwytują dzieci, bo przypomniała im się piosenka z Kariny Lodu. A niech to! Chcą się bawić w Elzę i Anię – odgrywają całą bajkę i ja ich tego nie nauczyłam– one będą księżniczkami, a ja będę „wszystkimi”: czyli rodzicami, trollem, księciem Hansem, Kristofem, Olafem, potworem i będę pomagała Młodszej w jej kwestiach. Tak, tak, muszę być też narratorem. Super! To sobie poczytałam…

Zabawa z dzieckiem

fot. istock.com

Macie podobnie? Ilu rodziców codziennie zmaga się z podobnymi frustracjami? Jest to zjawisko, którego się nie bada. Rodzice nie chcą się do tego przyznawać. W ogóle uważają, że zabawa z dzieckiem jest super ekstra ekscytująca i satysfakcjonująca również dla rodziców! Pięknie tak razem spędzać czas, w zabieganym dniu nie ma go zbyt wiele! Szkoda tylko, że poziom ekscytacji drastycznie spada, kiedy w końcu zaczyna się zabawa. Czy tylko ja wolałabym wtedy uciec do mycia podłogi czy szorowania garów? Czy tylko ja mam dość bawienie się w kółko w jedno i to samo przez dwie godziny?

Rodzic bawiący się z dzieckiem to nowość!

Naprawdę! Tak jest według Davida Lancy`ego, znanego badacza od relacji rodzic-dziecko. Koncepcja rodzica bawiącego się z dzieckiem to nowość naszych czasów i obserwowana głównie w krajach zachodnich. Aż do lat 60-70 rodzice nie bawili się z dziećmi, maluchy radziły sobie same i w swoim  gronie, dorośli mieli inne zajęcia. W latach 60. XX wieku rodzice zamknęli dzieci w domu, ograniczyli kontakty z rówieśnikami i tym samym wzięli na siebie ciężar zabawiania malucha… Nie wiem na ile to prawda, ale jak pytałam moją babcię, to mówiła, że nie pamięta, żeby się bawiła z mamą. Taka moda rozprzestrzeniła się na całym świecie. I nie chodzi o to, że rodzice, którzy nie lubią się bawić z dziećmi nie mają wyobraźni, albo są egoistami. Ja mam wyobraźnię i to bardzo bujną, ale udawanie, że smakuje mi mokry piasek posypany płatkami kwiatków czy ubieranie lalki Barbie na bal przychodzi mi z trudem i w moim odczuciu jest sztuczne.

Nie jestem aktorką, podkładanie głosu pod zabawki idzie mi marnie i nie czuję tej frajdy! A przynajmniej nie codziennie. Jak każdy mam lepsze i gorsze dni. Gdy tryskam energią. mogę się bawić nawet w karmienie plastikowych krów!

Dotarłaś do tego miejsca w tym tekście i zachodzisz w głowę, jak taka kobieta jak ja śmie się nazywać matką? Proszę, nie wieszaj na mnie psów. Jeśli masz inaczej, uwielbiasz bawić się z dziećmi, wymyślać historyjki, to po prostu podziwiam Cię i szczerze zazdroszczę. Ja nie spędzam wieczoru na szykowaniu kreatywnych zabaw na następny dzień. Liczę na to, że moje dzieci same coś wymyślą i nie zaangażują mnie w to za bardzo. Po prostu jestem inna.

Polecane wideo

Komentarze (2)
Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 21.09.2021 15:20
Mam dwie córki, które dzieli półtora roku i one lubią się bawić we dwie. Ja wtedy im nie jestem potrzebna. Wczoraj jak kupiłam im Piaskowe Malowanki od alexandra to siedziały cały wieczór i malowały piaskiem.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 20.09.2021 17:20
Jak sama nazwa wskazuje, jesteśmy dorośli. Nie będziemy więc w większości czerpać radości z infantylnych i mało inteligentnych rozrywek dzieci. Od zabawy z dziećmi są dzieci. Wyślijcie dzieci do przedszkola, zapraszajcie inne dzieci do domu, albo wysyłajcie swoje na plac zabaw. Dorosły może spędzać z dzieckiem inaczej czas, niż jeździć na tygrysie do pracy, a po pracy dodatkowo robić za suflera Elsy i bałwana w jednym.
odpowiedz
Polecane dla Ciebie