Darmowe obiady w szkołach dla wszystkich uczniów. Świetny pomysł, ale kto za nie zapłaci?
Powstał projekt ustawy znoszący odpłatność za jeden gorący posiłek w szkołach podstawowych oraz szkołach artystycznych realizujących kształcenie ogólne w zakresie podstawówki. Prawo do darmowego obiadu nie obejmie szkół dla dorosłych.
Projektodawcy chcą oderwać dostępność posiłku od kryterium dochodowego. Założenie jest jasne - każde dziecko, niezależnie od zamożności rodziny, powinno mieć możliwość zjedzenia ciepłego jedzenia w szkole.
To miałoby również rozwiązać problem stygmatyzacji uczniów. Dziś darmowe obiady dostają tylko dzieci z rodzin spełniających określone kryteria, co często prowadzi do podziałów w klasie.
Według wyliczeń autorów projektu realizacja tej obietnicy kosztowałaby budżet państwa około sześciu miliardów 16 milionów złotych rocznie. Eksperci są jednak przekonani, że ta kwota jest mocno niedoszacowana.
Związek zawodowy KSOiW NSZZ Solidarność wyliczył znacznie wyższe koszty. Przy założeniu, że jeden posiłek kosztuje dziesięć złotych, liczba dni nauki wynosi 180, a dodatkowe wydatki na utrzymanie zaplecza i personel to 20 procent wartości posiłków, sytuacja wygląda następująco:
Uwzględniając 6,5 miliona uczniów szkół podstawowych w całej Polsce, całkowity koszt programu wyniósłby 11,7 miliarda złotych rocznie. Z kosztami obsługi, mediów i personelu mówimy nawet o 14 do 15 miliardach złotych rocznie.
Samorządy wskazują na dwa kluczowe wyzwania, o których projektodawcy zdają się zapominać. Po pierwsze, nie każda szkoła dysponuje stołówką. Po drugie, nie każdy uczeń chce jeść obiad w szkole.
Nawet placówki posiadające kuchnie często borykają się z problemami:
To właśnie te trudności sprawiają, że część rodzin świadomie rezygnuje z możliwości korzystania z ciepłego posiłku w szkole. Wprowadzenie darmowych obiadów nie rozwiąże tych problemów organizacyjnych, wręcz przeciwnie - może je jeszcze nasilić.
Od pierwszego września 2022 roku gminy mają obowiązek zapewnienia uczniom szkół podstawowych jednego gorącego posiłku. Muszą również stworzyć warunki do jego spożycia w czasie pobytu w placówce.
Jednak darmowy obiad nie przysługuje wszystkim. Mogą z niego skorzystać wyłącznie dzieci z rodzin w szczególnie trudnej sytuacji materialnej lub w innych wyjątkowo uzasadnionych sytuacjach losowych. Teraz projekt zakłada objęcie programem wszystkich uczniów, bez względu na sytuację finansową.
Projekt ustawy o darmowych obiadach wywołał burzliwą dyskusję. Nikt nie kwestionuje, że każde dziecko powinno mieć dostęp do ciepłego posiłku. Pytanie brzmi jednak - czy zapewnienie bezpłatnych obiadów bez rozwiązania już istniejących problemów ma sens?
Samorządy obawiają się przede wszystkim skutków finansowych. Wiele z nich nie ma środków na modernizację kuchni czy budowę nowych stołówek. Brakuje również kadry - kucharzy, pomocy kuchennych, osób do obsługi stołówek.