W żłobku w Olsztynie dzieci śpią na dworze. Internauci podzieleni "doskonałe" vs. "nierealne"

Zima może i marna, ale żeby dzieci na dworze spały?! Olsztyński żłobek opublikował zdjęcie z leżakowania najmłodszej grupy przedszkolnej i wywołał niemałe zamieszanie.
W żłobku w Olsztynie dzieci śpią na dworze. Internauci podzieleni "doskonałe" vs. "nierealne"
W żłobku w Olsztynie dzieci śpią na dworze. Internauci podzieleni "doskonałe" vs. "nierealne" Fot. Facebook
03.12.2025
Marta Lewandowska

Hartowanie dzieci to znana od dziesięcioleci praktyka. W Skandynawii istnieją żłobki i przedszkola, w których dzieci spędzają cały dzień na dworze, do budynku wchodzą tylko po to, żeby skorzystać z toalety. A w Polsce mamy tradycję przegrzewania dzieci. Olsztyn okazuje, że można inaczej.

Skandynawski chów w stolicy Warmii

Na tarasie stoją charakterystyczne dla przedszkoli i żłobów leżaki. Na każdym z nich leży małe dziecko. Wszystkie mają na sobie ciepłe ubrania, buty, są czule otulone kołdrami i najwyraźniej nie jest im źle. Zdjęcie opublikowane przez placówkę podpisano: "Wierzymy, że bliskość natury to najlepsze, co możemy dać najmłodszym".

Placówka należy do ogólnopolskiej sieci, w samym Olsztynie są cztery. Na stronie placówki czytamy:

Sportowo-Językowe Przedszkole i Żłobek jest miejscem, które wyróżnia skandynawski system nauczania, dlatego bardzo ważny jest dla nas  kontakt z naturą i  częste przebywanie na świeżym powietrzu.  Dzieci nieustannie wzbogacają swoją wiedzę z zakresu ekologii i ochrony środowiska choćby poprzez posiadanie własnych, ekologicznych ogródków czy wspólnych zbiórek na schroniska. 

Internauci przecierali oczy ze zdziwienia

Sprawę maluchów leżakujących na dworze nagłośnił Damian Żurawski, radny z Sosnowca. Mężczyzna udostępnił zdjęcie z Olsztyna w swoich mediach społecznościowych i napisał:

Nie jestem jeszcze ojcem. Mam nadzieję, że kiedyś będę, ale patrząc na to, naprawdę wierzę, że powinniśmy normalizować wychodzenie z dziećmi w każdą pogodę. Nie tylko wtedy, kiedy jest ładnie. I nie tylko wtedy, kiedy my, dorośli, uznamy, że "pasuje". (…) Może to coś, z czego warto brać przykład?

Internauci chętnie komentują i udostępniają post. Przeważają pozytywne opinie, oto niektóre z nich:

  • Tak zahartowałam swoje dziecię, jak było małe. Spała codziennie na dworze w mróz nie mróz. To stara szkoła i szkoda, że u nas mało kto to praktykuje.
  • Przy pierwszym dziecku, gdy byłam świeżo upieczoną mamą, przeraziłby mnie ten pomysł. Przy brzydkiej pogodzie wolałam zostać w domu. Teraz po drugim dziecku, gdy dzieci są już starsze, zmieniłam patrzenie na to. Właśnie dlatego, że dzieci naprawdę rzadziej chorują, gdy są zahartowane. Dlatego czasem lepiej wziąć wdech i pozwolić im iść pobiegać w deszczu czy wyjść, gdy jest mroźno.
  • Od prawie 19 lat mieszkam w Szwecji. Tutaj jest podejście, że nie ma złej pogody, tylko są złe ubrania. Moje dzieci od urodzenia spały na zewnątrz niezależnie od pogody. Nie wiemy co to choroby i antybiotyki.

Jednak nie zabrakło też słów krytyki, że na takie "atrakcje" mogą sobie pozwolić tylko kameralne prywatne placówki, w tych publicznych, gdzie grupy są duże - nierealne. Internauci zauważają także, że w Olsztynie powietrze jest czystsze, niż np. w Sosnowcu, gdzie taka drzemka przyniosłaby więcej szkody przez smog.

Czytaj także: "A on znów zasmarkany?". Kiedy dziecko (wreszcie) przestanie chorować

Komentarze
Ocena: 5 / 5
Polecane dla Ciebie