Koniec eldorado w prywatnych przedszkolach. Protesty wśród nauczycieli i dyrekcji w całym kraju
Artykuł 145l projektu ustawy o finansowaniu zadań oświatowych może – zdaniem autorów petycji – doprowadzić do masowego zamykania niepublicznych przedszkoli i wzrostu opłat dla rodziców. Na dłuższą metę nikt zmian nie chce - wyższe opłaty dla rodziców to jedno, ale brak niepublicznych placówek może doprowadzić do ograniczenia miejsc dla dzieci w przedszkolach. Za brakiem pieniędzy pójdą zwolnienia nauczycieli, a także zamykanie placówek.
Środowiska przedszkolne protestują - petycję w sprawie wykreślenia art. 145l podpisało już ponad 2,4 tys. osób. Autorem petycji jest Ogólnopolskie Zrzeszenie Placówek Niepublicznych. To właśnie oni alarmują, że ograniczenie wzrostu podstawowej kwoty dotacji (PKD) w 2026 roku do zaledwie 3% względem roku 2025 może mieć katastrofalne skutki dla całego sektora niesamorządowego.
Zrzeszenie Placówek podkreśla, że 3% wzrost nie pokrywa nawet kosztów inflacji, nie mówiąc o rosnących kosztach pracy, mediów czy materiałów edukacyjnych!
Polecamy: To będą rekordowo długie ferie. Cztery i pół tygodnia wolnego od szkoły z krótką przerwą
Podstawową kwotę dotacji wylicza się na podstawie wydatków gminy na jedno dziecko w przedszkolu publicznym. Obecnie placówki niepubliczne otrzymują 75% tej sumy, a publiczne prowadzone przez inne podmioty niż samorząd – 100%.
Zmiany mogą spowodować konieczność ograniczania miejsc w przedszkolach niepublicznych, zwolnienia kadry nauczycielskiej, a nawet zamykanie przedszkoli. Wiążą się także ze wzrostem wydatków rodziców - opłaty będą podnoszone.
- Placówki niesamorządowe są integralną częścią systemu edukacji. Uzupełniają ofertę samorządową, zapewniają dostępność, różnorodność i elastyczność. Nie można ich pomijać w procesie stanowienia prawa - czytamy w petycji.
Polecamy: Zmiany w bonie ciepłowniczym. Urzędnicy nie rozpatrzą wszystkich wniosków