Dlaczego dzieci kłamią? Kiedy maluch zaczyna mijać się z prawdą
Mówi się, że dzieci są szczere do bólu i... to też jest prawda. Czasem dość niewygodna. Bo jak zareagować, kiedy trzylatek przez pół autobusu mówi: "Ale ta pani jest gruba!", albo otwarcie przyznaje, że prezent od babci jest zupełnie nietrafiony?
Dzieci kłamią z zupełnie innych powodów niż dorośli, przynajmniej te małe. Bo kilkulatek nie ma intencji, żeby coś kłamstwem zyskać. Np. dwuletni Staś mówiący, że Ksawery popchnął go w żłobku, choć ta sytuacja nie miała miejsca, wcale nie chce wpędzić kolegi w kłopoty. Staś najpewniej wierzy w to, że to się wydarzyło, bo przyśniło mu się to po obiedzie.
Wyrachowanym kłamcą może być dopiero dziecko w wieku szkolnym. Czasem jednak zdarza się, że mijanie się z prawdą i u niego nie jest celowe. A raczej nie ma na celu osiągnięcia jakiejś korzyści. Ale to już kwestia wpływu otoczenia, rówieśników, rodziców, dziadków czy... trenerki na basenie. Kłamstwo jest trochę jak alchemia - bardzo skomplikowane i żeby zrozumieć, kiedy jest faktycznym problemem, trzeba zgłębić, jak to się rozkłada na różnych etapach rozwoju.
/static-supermamy.papilot.pl/a/25/11/2148524646-11c70.jpg)
Tak małe dzieci nie kłamią. Jeśli coś mówią, to na pewno w to wierzą. Miesza im się świat wyobraźni, snów i rzeczywisty. Słysząc, że babcia nie dała Jasiowi jeść, choć płakał z głodu, raczej nie pędź z awanturą do teściowej, tylko spokojnie porozmawiaj z dzieckiem, może jednak chodziło o dokładkę ciasta, której babcia odmówiła, bo prosiłaś, żeby nie jadł za dużo słodyczy, a nie o kotleta z surówką.
Nie ma większego sensu zarzucanie kłamstwa dziecku w tym wieku, bo jemu cała koncepcja mijania się z prawdą jest obca. Nie ma jeszcze dość rozwiniętej wyobraźni, ani wiedzy społecznej, aby zrozumieć, czym jest kłamstwo. Takie mieszanie prawdy z fikcją jest naturalnym etapem rozwoju i nie powinno martwić.
Zaczyna się od tego, że dziecko nie wszystko wie, a czego nie wie - to sobie wymyśli. To naturalna kolej rzeczy, bo maluch jeszcze nie posiada wystarczającej wiedzy, aby zrozumieć otaczający go świat. Możemy się więc od niego dowiedzieć, że piesek babci zniósł jajko i stąd wzięły się szczeniaczki. Dziecko może być przekonane, że było świadkiem takich wydarzeń. Bo mózg podpowiada mu rozwiązania znajome, by wyjaśnić sytuacje, których nie pojmuje.
Tak też w życiu codziennym mogą pojawić się motywy z ulubionych bajek, czy ożywianie przedmiotów, upadkowi winne było krzesło, które podstawiło nogę, a kubek sam zeskoczył z blatu. Młodsze przedszkolaki często w swoich opowieściach są prawdziwymi bohaterami, to oni wymyślili wszystkie zabawy i na pewno najlepiej poradzili sobie z narysowaniem słonia. To nie samochwalstwo, ale sposób na zyskanie pewności siebie. Dziecko samo szuka pozytywnych wzmocnień, np. jeśli nie do końca pewnie czuje się w grupie w przedszkolu.
/static-supermamy.papilot.pl/a/25/11/32782-3507.jpg)
5- czy 6-latek zaczyna kłamać intencjonalnie, np. żeby dostać podwójny deser, albo uniknąć konsekwencji. Ale co ciekawe dzieci w tym wieku zaczynają też używać dość swobodnie białych kłamstw. Naukowcy z Uniwersytetu Harvarda, przeprowadzili badanie, którego wyniki opublikowano na łamach “British Journal of Dewelopmental Psychology”. Poproszono w nim dzieci w wieku 5-10 lat o ocenę rysunków innych osób. Jeśli uczestnicy dostawali komunikat, że autor jest przekonany, że brak mu talentu, oceniali jego pracę wyżej, mimo że obiektywnie mówiąc, była nieudana. Dzieci posługiwały się białym kłamstwem, aby nie sprawić nikomu przykrości.
Uczeń szkoły podstawowej na początku swojej edukacyjnej kariery już rozumie, że kłamstwo to nie tylko brzydkie słowo, ale powiedzenie nieprawdy. 7-latek może już kłamać w rozmowie z nauczycielem, wymyślając niestworzone historie na temat braku pracy domowej, bo wstyd mu się przyznać, że po prostu zapomniał. Może migać się od obowiązków, które sprawiają mu trudność i używać w tym celu kłamstwa.
Po 8. roku życia pojawiają się też kłamstwa, które mają poprawić wizerunek dziecka w oczach kolegi. Przynależność do grupy jest dla takiego dziecka ważna. Choć umie już dobrze odróżnić prawdę od fikcji, bywa, że nieco koloryzuje, mówiąc np. o drogich zabawkach, które ma w domu, choć prawda jest nieco inna, albo o swoim bohaterstwie, wszystko po to, aby umocnić swoją pozycję w grupie.
/static-supermamy.papilot.pl/a/25/11/7515-8844.jpg)
Nastolatek już dobrze rozumie, że kłamstwo to celowe wprowadzenie kogoś w błąd. Wie też, jaka jest różnica między kłamstwem niegroźnym, które ma pomóc komuś lepiej się poczuć, np. zachwycanie się swetrem od babci, który zupełnie nie pasuje o jego stylu, a kłamstwem, które ma przynieść mu korzyści. Świadomie wykorzystuje obydwa narzędzia.
Nastolatek kłamie, żeby uniknąć konsekwencji, ale też po to, aby uniknąć kazań. Np. jeśli wie, że źle napisał sprawdzian z fizyki, powie, że poszło mu świetnie, żeby odwlec wykład rodziców, w międzyczasie douczy się i pójdzie do nauczyciela prosić o możliwość poprawy, żeby mieć pewność, że "ględzenie" będzie jak najkrótsze. Niestety w tym wieku dzieci mogą też zacząć kłamać w kwestii swoich kontaktów społecznych, a także używek. Rodzice muszą być wyjątkowo czujni.
Nastolatki używają kłamstwa, aby zbudować wokół siebie mur ochronny. Czasem "tylko" pomijają fakty, żeby rodzice, których coraz bardziej odcinają, nie naruszali ich prywatności. Chronią swoje towarzystwo i tajemnice.
Przede wszystkim szczerze. Tego, jak dużo i w jakich sprawach kłamiemy, uczymy się od otoczenia. Jeśli zasmucony rodzic mówi, że wcale nie płacze, tylko coś wpadło mu do oka, dziecko wie, że mija się z prawdą, ale uczy się, że to jest prawidłowe zachowanie. Mówienie z dziećmi szczerze o emocjach pozwala unikać poważnych konfliktów w przeszłości.
Warto, aby malucha obowiązywały jasne i klarowne zasady zarówno w domu rodzinnym, jak i u dziadków czy w przedszkolu. Wtedy łatwiej o szczerość. Co ciekawe, kłamstwa przedszkolaków, te, które mieszają wyobraźnię z rzeczywistością i te, które mają za zadanie podkreślić ich wysoką pozycję w grupie, zdaniem naukowców świadczą o wysokim IQ. Istnieją badania, które pokazują, że to drobne manipulowanie rzeczywistością owocuje w późniejszym wieku lepszym odnajdowaniem się w relacjach społecznych. Więc może nie takie straszne kłamstwo, jak je malują?