Wychowanie dzieci na świecie - czego możemy nauczyć się od Norwegów i Japończyków?

Czy warto sięgać po wzorce wychowania dzieci, funkcjonujące w innych kulturach?
Wychowanie dzieci na świecie - czego możemy nauczyć się od Norwegów i Japończyków?
fot. istock.com
13.10.2021
Katarzyna Lemanowicz

Każdy rodzic chce wychować swoje dziecko jak najlepiej. W poszukiwaniu rozwiązań wertujemy książki, przeglądamy strony internetowe, sięgamy po doświadczenia zaprzyjaźnionych mam. Najczęściej konkluzja jest taka: ilu rodziców, tyle sposobów na wychowanie dziecka. Jeśli dodamy do tego różnorodność wynikającą z wychowania w danej kulturze, uświadomimy sobie nieskończenie ilość wzorców funkcjonujących każdego dnia w różnych zakątkach świata. Przyjrzyjmy się dwóm różnym kulturom i ich podejściu do rodzicielstwa.

Czy warto sięgać po wzorce wychowania dzieci, funkcjonujące w innych kulturach?

Norwegia - „zimny chów”?

Określenie „zimny chów” w odniesieniu do Norwegów można odczytywać dosłownie, ponieważ dużo czasu spędzają na zewnątrz niezależnie od aury zgodnie z zasadą, że nie ma złej pogody, jest tylko nieodpowiedni strój. Także maluchy są przyzwyczajane do przebywania na świeżym powietrzu. Ciepło opatulone drzemią w wózkach na dworze nawet zimą. Zresztą nie tylko mróz nie stanowi przeszkody w wyjściu na dwór. Deszcz, przed którym my odruchowo się chowamy, dla Norwegów jest jedynie zmianą okoliczności, do której należy się dostosować, a powiedzenie, że „w czasie deszczu dzieci się nudzą” nie ma tu zastosowania. Skakanie po kałużach i budowanie zamków z piasku, kiedy pada jest całkowicie naturalne i pierwsze krople deszczu nigdy nie oznaczają końca zabawy.

Świadomość praw: Wbrew temu z czym jeszcze kojarzy się nam „zimny chów”, norweskim rodzicom nie brakuje czułości i troski. Cechuje go za to nastawienie na naukę samodzielności. Zaczyna się ona bardzo wcześnie, ponieważ już roczne dzieci uczęszczają do przedszkola. Norweskie maluchy zdają się szybciej puszczać maminą spódnicę i korzystają ze stosunkowo dużej swobody. Jeśli dziecko się potknie, nikt się nad nim nie użala, jeśli ma ochotę wejść na drzewo, nikt nie broni mu wstępu słowami „nie wchodź tam bo spadniesz”. Maluchy same wybierają w co i jak chcą się bawić. Zasada ta dotyczy także odżywiania. Norwescy rodzice nie pouczają swych pociech, że „trzeba jeść jarzynki, bo są zdrowe”, ani też nie biegają za dzieckiem z łyżeczką w ręku i błaganiem, aby zjadło choć jeden kęs.

Zobacz więcej: Sposoby na to, żeby mieć jeszcze więcej energii jako mama (i nie tylko!)

Jednocześnie warto podkreślić, że typowym dla Norwegii jak i całej Skandynawii jest demokratyczne podejście do relacji między rodzicami a dziećmi. W praktyce oznacza to bardzo silnie zakorzenioną świadomość praw, jakie przysługują dzieciom i ugruntowane poczucie ich podmiotowości w relacjach z dorosłymi. Jednym z takich praw jest prawo do bycia przy rodzicach, do fizycznej z nimi bliskości. Zaspokojenie tej potrzeby jest czymś najbardziej naturalnym na świecie, a jej negowanie uznaje się wręcz za naruszenie prawa dziecka.

Wychowanie po japońsku - wcale nie "jako tako"

Japonia to kraj odległy od nas nie tylko geograficznie, ale i kulturowo, ale jest coś co łączy te miejsca. Coraz bardziej u nas popularne chustonoszenie ma w kraju kwitnącej wiśni kilkusetletnią tradycję. Noszenie dziecka jest wyrazem szacunku i miłości do małego człowieka, a także umożliwia zabieranie go wszędzie ze sobą. Przyzwyczaja to dzieci do obecności innych osób i przygotowuje do życia w kulturze kolektywnej, tj. takiej, która stawia interes grupowy ponad interes osobisty.

Wychowanie dziecka

fot. istock.com

Bardzo ważną rolę w życiu każdego japońskiego dziecka odgrywa też nauka i szkoła. Japończycy sami o sobie mówią, że są społeczeństwem opartym na edukacji. Ich podejście dobrze opisuje stwierdzenie, że nigdy nie jest za wcześnie na rozpoczęcie nauki i już kilkumiesięczne maluchy słuchają nagrań z lekcjami języka obcego. Brak tu nastawienia na indywidualność i przebojowość, za to, podobnie jak w Norwegii, duży nacisk kładzie się na samodzielność. Rodzice nie odprowadzają dzieci do szkoły. Zamiast tego maluchy chodzą tam same w zorganizowanych grupach. Nie jest też czymś niezwykłym wysłanie nawet kilkuletniego dziecka na zakupy.

Złoty środek: Jak mówi Christine Gross-Loh, autorka książek na temat wychowania: „Różnorodność idei powinna dawać wolność, a nie wyzwalać stres”. Wychodząc poza znane nam schematy możemy odkryć wiele nowych pomysłów i rozwiązań. W ten sposób każdy z nas może stworzyć własny styl rodzicielstwa, który będzie tym najlepszym.

Polecane wideo

Komentarze
Ocena: 5 / 5
Polecane dla Ciebie