Rodzice i nauczyciele chcą powrotu prac domowych. Tylko MEN jest przeciw
Aż 76 procent Polaków jest za przywróceniem obowiązkowych prac domowych do szkół podstawowych – wynika z badania CBOS. Przeciwnych temu rozwiązaniu jest zaledwie 16 procent ankietowanych.
To nie jedyny sondaż pokazujący wyraźne poparcie dla zadań domowych. Badanie SW Research dla serwisu rp.pl z września 2025 roku ujawniło, że niemal 60 procent respondentów chce powrotu do starego systemu. Tylko co piąta osoba popiera obecne rozwiązanie wprowadzone przez Ministerstwo Edukacji Narodowej.
Od kwietnia 2024 roku w polskich szkołach podstawowych obowiązują nowe zasady dotyczące prac domowych:
Minister edukacji Barbara Nowacka tłumaczyła wprowadzenie zmian troską o dobrostan psychiczny uczniów. Przekonywała, że dzieci są przeciążone, a prace domowe często były przerabianiem nowego materiału, na który nie starczyło czasu podczas lekcji.
Większość nauczycieli krytycznie ocenia obecne przepisy. Aż 85 procent pedagogów stwierdziło w raporcie Instytutu Badań Edukacyjnych, że zmiany dotyczące prac domowych nie wpłynęły pozytywnie na wyniki w nauce uczniów.
Rzeczniczka Związku Nauczycielstwa Polskiego Magdalena Kaszulanis nie ukrywa rozczarowania reformą. Wskazuje, że nauczyciele już na etapie projektowania zmian zgłaszali wątpliwości, mówiąc o uderzeniu w ich autonomię zawodową.
Pedagodzy alarmują, że po wprowadzeniu zmian:
Urszula Woźniak ze Związku Nauczycielstwa Polskiego określa sposób przygotowywania rekomendacji przez IBE jako graniczący ze skandalem.
Na początku października 2025 roku Instytut Badań Edukacyjnych przedstawił fragmentaryczne wnioski z badania, sugerując sukces reformy. Pełny raport z końca miesiąca pokazał jednak zupełnie inny obraz.
Pierwsze komunikaty skupiały się na pozytywach: ponad 60 procent dyrektorów szkół i 50 procent nauczycieli stwierdziło, że dzieci mają więcej czasu na odpoczynek. Wspominano też o zmniejszeniu stresu uczniów.
Prawda okazała się jednak brutalna. Pełna wersja raportu ujawniła, że zdecydowana większość nauczycieli uważa obecne rozwiązania za niekorzystne dla uczniów. Pedagodzy zgłaszają problemy z utrwalaniem materiału, spadkiem zaangażowania i brakiem nawyku systematycznej pracy.
Nauczyciele nie kryją frustracji chaosem komunikacyjnym, jaki panuje wokół prac domowych. Paweł Mrozek, założyciel Akcji Uczniowskiej, mówi wprost: MEN i IBE nie wiedzą, co dalej, a chaos trwa.
Rekomendacje przygotowane przez zespół ekspertów IBE wyciekły do mediów, by zniknąć ze strony instytutu w ciągu 24 godzin. Pojawiło się oświadczenie o "ponownej analizie" dokumentu.
Problem w tym, że niektórzy eksperci, których nazwiska pojawiły się w materiałach IBE, publicznie odżegnują się od autorstwa rekomendacji. Danuta Kozakiewicz, dyrektorka warszawskiej szkoły podstawowej numer 103, wysłała do instytutu oficjalny protest, domagając się zaprzestania bezpodstawnego wykorzystywania jej wizerunku.
Minister Barbara Nowacka zapowiedziała, że decyzja o przyszłości prac domowych zostanie podjęta dwa do trzech tygodni po zakończeniu badań ewaluacyjnych, które miały się zakończyć pod koniec września 2025 roku.
Rozważane są trzy scenariusze:
Ministra Nowacka zastrzega jednak, że nie dojdzie do powrotu „stanu wariactwa", w którym dzieci godzinami odrabiały zadania po szkole. Ewentualne zmiany mogłyby wejść w życie najprawdopodobniej od września 2026 roku.
Interesujący zwrot nastąpił wśród rodziców, którzy początkowo entuzjastycznie podchodzili do likwidacji prac domowych. Po roku funkcjonowania nowych zasad coraz więcej rodziców podczas spotkań z nauczycielami prosi o zadawanie dzieciom pracy do domu.
Rzeczniczka ZNP Magdalena Kaszulanis potwierdza tę tendencję. Rodzice zauważają, że bez jasno określonych obowiązków ich dzieci nie potrafią samodzielnie usiąść do nauki i nie wiedzą, w jaki sposób powtarzać materiał.
Szczególnie dotyczy to młodszych uczniów, którzy bez konkretnego zadania niechętnie wracają do książek po szkole. Dla wielu z nich edukacja kończy się wraz z dzwonkiem kończącym ostatnią lekcję.
Nauczyciele zgłaszają, że gdy praca jest dla chętnych, niewielu uczniów ją wykonuje. To konsekwencja wieloletniego systemu, w którym najważniejszy był stopień, a nie sama wiedza.
Uczniowie otwarcie przyznają: jeśli coś nie jest oceniane, nie widzą sensu w jego wykonywaniu. Problem ten szczególnie dotyka młodzieży z klas od czwartej do ósmej, gdzie prace własne nie cieszą się popularnością.
Brak systematycznych powtórek może nie być odczuwalny na bieżąco, ale eksperci ostrzegają, że skutki ujawnią się na egzaminach końcowych i w kolejnych etapach edukacji, gdzie wymagana jest większa samodzielność.