Jak pobudzać rozwój rocznego malucha?

Kiedy dziecko przekroczy magiczną granicę jednego roczku, jest w pełni gotowe, by podbijać świat. Wszystko jest nowe i fascynujące, a maluch wszystkiego ciekawy. Jak wspierać jego rozwój w tym ważnym okresie?
Jak pobudzać rozwój rocznego malucha?
fot. istock.com
01.11.2021
Katarzyna Lemanowicz

Na początek dobra nowina - małemu dziecku nie potrzeba drogich zabawek i pięknych ubranek. Dla niego najlepszą zabawą jest samo uczestnictwo w codziennych czynnościach i eksperymentowanie otaczającymi go przedmiotami. Jednak podczas tych przygód dobrze jest mieć pod ręką mamę, która będzie czuwać, by wielka wyprawa do kuchni nie zakończyła się w szpitalu.

Jak pobudzać rozwój rocznego malucha?

Z chwilą, gdy twoje dziecko postawiło pierwsze kroki, otworzyły się dla niego nowe, bezkresne możliwości - może dotrzeć, gdzie chce, wziąć w rączki, co chce i zjeść co chce. Dla Ciebie jako Mamy to znak, że nadeszła pora, by nie spuszczać Skarbu z oka i w miarę możliwości zabezpieczyć wszystkie ostre krawędzie, szklane blaty. Usunąć z pola manewru dziecka małe przedmioty, które może połknąć, przenieść leki i detergenty na najwyższą półkę. Jeśli nie chcesz ograniczać twórczości swojego Małego Artysty, warto pomyśleć o obklejeniu ścian białą tapetą lub kartonem (w pokoju dziecięcym powinno wystarczyć) na wysokość przynajmniej stu centymetrów. Malec uszczęśliwiony i pamiątka na lata. Inwestycja w wykładzinę lub dywan do zabawy też jest dobrym pomysłem, gdyż dziecko siedząc, leżąc, turlając się po podłodze, spędzi kilka kolejnych lat. Warto też przyjrzeć się bliżej zakupionym zabawkom, czy nie zawierają szkodliwych materiałów, posiadają atest lub nie uczulą małego alergika.

Zobacz więcej: Dlaczego dziewczynki lubią inne zabawy niż chłopcy?

Gdy przygotowałaś już dom na natarcie Małego Odkrywcy to pora na przyjemności. Głównym celem zabaw z rocznym dzieckiem jest rozwijanie jego koordynacji ruchowej, umiejętności manualnych i wyobraźni. Jednocześnie pomału przyzwyczajamy malucha do czynności samoobsługowo-porządkowych i wspieramy rozwój mowy.

Rozmawiamy i jesteśmy blisko

Rada to oczywista, ale gdy na głowie natłok obowiązków, łatwo zapomnieć, że nasz roczny maluch najbardziej potrzebuje kontaktu z nami i jeszcze nie pora na samodzielną zabawę. Potrzebuje kogoś, kto będzie nazywał świat wokół niego i współuczestniczył w jego wyprawie. Wyobraź sobie, że wreszcie możesz sobie pozwolić na podróż dookoła świata. Masz czas, niezbędne środki i odwagę, ale brakuje ci kogoś, z kim będziesz mogła dzielić się emocjami, towarzyszącymi nowym doświadczeniom. Twoje dziecko właśnie wyrusza w taką podróż, ma wszystko co potrzeba by poznawać piękno świata, ale potrzebuje ciebie jako towarzysza, mentora i opiekuna. Dlatego twoim zadaniem jest być przy dziecku, reagować na jego potrzeby, czuwać nad bezpieczeństwem i przytulać. Dużo przytulać. To naprawdę ważne.

Skoro już wiadomo co jest najistotniejsze, pora przejść do szczegółów postępowania. Problematyczny na tym etapie rozwoju może być sposób komunikacji z dzieckiem, które choć wypowiada już pojedyncze słowa, to nadal nie potrafi jasno przekazać co czuje. I tutaj, Drogie Mamy, odwołam się do waszej niezawodnej intuicji.

Rozwój dziecka

fot. istock.com

Nazywanie emocji

Przebywając z dzieckiem, uczymy się jego zachowań tak samo, jak ono uczy się naszych reakcji. Jeśli dziecko płacze i my reagujemy na ten płacz, to maluch wie, że jego wołanie zostało usłyszane i podjęto próby zaspokojenia jego potrzeby. Często potrzebą jest sama chęć sprawdzenia, czy "mam na kogo liczyć". Tym samym, jeśli nasz roczny brzdąc płacze, woła, krzyczy - reagujemy i analizując sytuację, nazywamy emocje, które towarzyszą dziecku. Po czym korzystając z własnego spokoju, wyciszamy je.

Jeśli w trakcie spaceru dziecko zapłacze na widok psa, wiewiórki czy pana z wąsem, my wiemy, że powodem tego jest strach. Mówimy mu "przestraszyłeś się, ale popatrz pies/wiewiórka/pan z wąsem nie zrobi ci krzywdy, nie musisz się bać". W ten sposób wyjaśniamy dziecku powód nagłych emocji i nasz spokój powinien uspokoić dziecko. Oczywiście, gdy obawiamy się i my, to lepiej uciekać gdzie pieprz rośnie, byleby nie zgrywać przed dzieckiem bohatera. Bezpieczeństwo przede wszystkim. 

Nowe słowa i zdrobnienia

Komunikacja z dzieckiem dotyczy także codziennej wymiany uprzejmości, czyli rozmów w stylu "masz/daj". W tym wypadku, chcąc wzbogacić wiedzę i słownictwo dziecka, wystarczy nazywać podawane mu lub pokazywane przez niego przedmioty. I podczas gdy dziecięca rączka wskazująca samochód od razu wywołuje w nas odpowiedź: "To jest samochód, brum brum", to nazywania własnych czynności i spontanicznego opisywania rzeczy wokół siebie trzeba się nauczyć. A przynajmniej zwrócić na nie uwagę. Nikt przecież nie oczekuje, a na pewno nie twój Maluch, że z talentem godnym impresjonistów opiszesz mu widok za oknem. Wystarczy, że nazwiesz przedmioty, które aktualnie używasz, czynność, którą wykonujesz.

Podając dziecku obiad możesz powiedzieć, że: "Dzisiaj na OBIAD zjemy ZIEMNIACZKI z MARCHEWKĄ. A w ZIELONEJ MISECZCE masz KISIEL". Ile nowych słów! Ogólnie można przyjąć zasadę, że im więcej mówisz do dziecka, tym lepiej. Im częściej - tym lepiej. Im prościej - tym lepiej. A co ze zdrobnieniami?

Istnieje teoria, że zdrobnień nie należy nadużywać, gdyż opisujemy dziecku nierealny świat. No bo wiadomo, że po polu nie jeździ traktorek, a traktor i pani w mięsnym sprzedaje parówki, a nie paróweczki. Dlatego, choć ciężko się często powstrzymać, to umiar należy zachować.

Poczytaj mi mamo

Teraz najważniejsze - czytamy. Chyba nie ma lepszego i bardziej sprawdzonego sposobu na stymulację umysłu dziecka niż codzienna porcja "poczytaj mi mamo". Nie ulegaj pozorom, że skoro dziecko nie mówi, to nie rozumie, albo, że "jest za małe na książki". Na książki nigdy nie jest się za małym i nigdy za dużym. A dziecko rozumie dużo więcej niż jest w stanie nam przekazać.

Dobranie treści do wieku Malucha jest oczywiście istotne, bo powieść pełna przemocy nie jest najlepsza na dobranoc dla dwulatka. Na szczęście żyjemy w czasach, gdy od dobrej literatury dziecięcej uginają się półki w księgarniach.

Ponadto czytanie to nie tylko słowa, których dziecko może nie zrozumieć. To także artykulacja, dykcja, ton, akcentowanie, przeżywane w trakcie lektury emocje - dziecko ma kontakt z żywym językiem, z jego płynnością i bogactwem. Wpływa to nie tylko na stymulację rozwoju mowy, wzbogacanie intelektu, ale i kształtowanie dobrych, czytelniczych nawyków. Czytać trzeba dziecku w każdym wieku i to zawsze dobry pomysł.

Bawimy się

Skrócona lista zabawek (a i bez nich dałoby radę):

1. Książeczki

2. Piłka

3. Kredki

4. Klocki

Skoro już o książkach była mowa, to warto dodać, że kolorowa książeczka to jeden z lepszych pomysłów na prezent dla dziecka. Jest nie tylko inwestycją w jego edukację, ale i idealną zabawką. Po pierwsze dlatego, że jest kolorowa. Po drugie ma tyle ciekawych obrazków, tyle nowych słów i tyle kartek do przewracania! I ile czasu można spędzić z Mamą na oglądaniu ilustracji. A jak książeczek uzbiera się trochę więcej to można je układać, przekładać, segregować kolorami, tematami... Naprawdę dużo zajęcia.

Jednak mówiąc o zabawie z rocznym dzieckiem, warto powrócić myślami do Małego Odkrywcy, który właśnie odkrył wynalazek jakim jest chodzenie na dwóch nogach. Tym samym ważne stały się wszystkie zabawy ruchowe. Wszystko, co można rzucać, turlać, podnosić, zanosić - będzie pożyteczne. Piłki, woreczki, poduszki - różnych rozmiarów, z różnych materiałów, kolorowe, cięższe i lżejsze. Jedyne co nas ogranicza to wielkość (uwaga na połknięcie małych elementów) i ciężar (uwaga na zmiażdżoną stópkę). A później podrzucamy, łapiemy, wrzucamy do pudełek, przechodzimy nad nimi, pod nimi, obok nich, podnosimy nad głowę, kopiemy nogą prawą, nogą lewą, odbijamy, trafiamy do celu, żonglujemy... cuda wyczyniamy. W miarę możliwości na dworze, bo wiadomo, że zdrowo. A jak zabraknie zabawki, to damy radę też. Budujemy dziecku labirynt z prześcieradeł, robimy tunel z własnych nóg, trenujemy skoki w miejscu, w dal i w bok. Chodzimy na spacery, biegamy, hasamy, ganiamy się. Pilnujemy, by wszystko, co podniesione z ziemi było bezpieczne dla rączki i dajemy się dziecku wyszaleć. I sobie też.

Rozwój dziecka - jak wspierać?

fot. istock.com

A gdy nie pora na zabawy na świeżym powietrzu to idealnym rozwiązaniem są klocki. I to najprostsze klocki z możliwych i wystarczająco duże. Możemy zbudować wieżę jak stąd do księżyca i wielką stację badawczą, możemy je układać, składać, wkładać do pudełka, wyjmować z pudełka. Tworzyć różne kształty abstrakcyjne i dopasowywać klocek do otworu. Podarować klocka Tacie, Babci i Dziadkowi. Stukać i pukać. A na koniec zabawy ułożyć ładnie w pudełku. Gdy znudzą się klocki zostanie pudełko. Im większe tym lepsze, bo można wejść do niego i udawać myszkę w norce.

Kolejnym genialnym wynalazkiem dla małych ludzi są kredki. Malowanie wzmacnia mięśnie dłoni i nadgarstka, przyczyniając się do rozwoju zdolności manualnych. Pierwsze dziecięce bazgrołki nie uchodzą za dzieła sztuki, ale wyzwalają w dziecku moc sprawczą i stopniowo pobudzają wyobraźnię. A sama kartka da się podrzeć, pognieść, polizać, pogryźć (tego nie polecamy). Dla ambitnych rodziców stanie się pierwszą lekcją praw fizyki, gdy zgnieciona poleci daleko, a prosta opadnie powoli na stół.

Potencjał przedmiotów codziennego użytku

Nadchodzi jednak chwila, gdy wszystkie zabawki znudzą się i co począć? Pamiętaj Mamo, że dla Maluszka wszystko jest nowe. On nie wie, że rekomendowaną zabawką dla dzieci w wieku 12 miesięcy jest bębenek z atestem. Ale fantastycznie będzie bawił się kawałkiem gazety, plastikowym kubeczkiem, mąką, wodą, łyżeczką. A bębenek można zrobić z miski lub krzesełka. A jak mamy miskę, to nalewamy wodę i możemy chlapać i chlupotać. Moczyć paluszki, zatapiać klocki i bawić się gumową kaczuszką. Prawie każdy przedmiot może być idealny do zabawy. A im więcej dźwięków będzie wydawał i zmieniał się podczas ugniatania i przyciskania, tym weselej. Nie zapominaj też Mamo o potencjale teatrzyku cieni przy zapalonej nocnej lampce i skarpetowych kukiełkach.

Poza tym właśnie teraz jest czas, gdy twoje dziecko zaczyna naśladować ciebie. Idealny moment, by dać mu małą łyżeczkę i nauczyć nią posługiwać. Wszelkie zestawy kucharskie, lekarskie, małych majsterkowiczów powoli zaczną być interesujące. Jeśli pokażesz dziecku co do czego służy, ono chętnie powtórzy po tobie.

Stwarzamy sytuację

By dostarczyć rocznemu dziecku bodźców niezbędnych do dobrego rozwoju, naprawdę niewiele trzeba. Jestem skłonna stwierdzić, że wystarczy przyjrzeć się dokładniej codziennemu życiu, zauważyć potencjał tkwiący w otaczających nas przedmiotach, naturze i sytuacjach, po czym mądrze wykorzystać go.

Możliwe, że bycie dobrym rodzicem sprowadza się do umiejętności spostrzegania świata oczami dziecka i odkrywania go na nowo. Z tego też powodu macierzyństwo nie wykluczy Cię z życia towarzyskiego, gdy zabierzesz Szkraba ze sobą i zapewnisz towarzystwo również dla niego. Czas spędzony z rówieśnikami na wspólnej zabawie pomoże dziecku w socjalizacji. Słuchajcie razem muzyki, śpiewaj mu, tańczcie, wywijajcie bączki rączkami. Możesz też zapisać się z malcem na basen, a nawet wyjechać w daleką podróż.

Najważniejsze, to być z nim teraz, gdy tego najbardziej potrzebuje i wspólnie odkrywać świat. Nikt nie powiedział, że najlepsze dzieciństwo to dzieciństwo w czterech ścianach.

Polecane wideo

Komentarze (1)
Ocena: 5 / 5
Anita (Ocena: 5) 15.11.2021 08:40
Mój synek czasem dostaje kaszę, ryż albo makaron, żeby sobie przesypywał z miski do miski. Fajnie ćwiczy w ten sposób obie półkule. Potem wszystko zbieram do słoika, bo i tak płuczę to wszystko przed gotowanie, a co nie sprzątnę roomba i tak zbierze z podłogi. Trzeba tylko pilnować, żeby podczas zabawy maluch nie jadł tej kaszy lub makaronu :)
odpowiedz
Polecane dla Ciebie