Czy mężczyzna powinien uczestniczyć przy porodzie? - list czytelnika

Żona nie zgadza się na obecność męża przy porodzie. Co mąż może z tym zrobić?
Czy mężczyzna powinien uczestniczyć przy porodzie? - list czytelnika
fot. istock.com
23.05.2020

Drogie Mamy, jestem ojcem, ale zwracam się do was, bo nie potrafię zrozumieć mojej żony, a nie chcę się z nią kłócić, bo jest już na finiszu ciąży.

Czy mężczyzna powinien uczestniczyć przy porodzie?

Sprawa wygląda tak, że mojej żonie wszystko się odwidziało i zmieniło o 180 stopni – ma inne podejście do ciąży i do macierzyństwa, a także do porodu. Podczas pierwszej ciąży pracowała do 9 miesiąca, teraz już w pierwszym trymestrze poszła na zwolnienie. W domu ogarnia tylko córkę, nic więcej, bo odpoczywa. Dwa razy w miesiącu spotyka się z położną, która będzie odbierała poród (przy poprzednim porodzie położną zobaczyła
w połowie akcji porodowej). Próbuję ją wspierać, ale się nie da, bo wszystko to jest JEJ plan, JEJ pomysł, JEJ dziecko, JEJ ciąża i JEJ poród. No i do sedna – nie zgadza się na moją obecność przy porodzie. Przy poprzednim porodzie byłem i nie pamiętam, by coś było nie tak, raczej żona w pewnym momencie już nie dawała rady, ja robiłem, co do mnie należało, odciąłem pępowinę, trzymałem ją za rękę, masowałem, odprowadzałem pod prysznic. A teraz ona do mnie, że mam siedzieć cicho na korytarzu, bo ona musi się skupić, a nie gadać z chłopem, który i tak się na tym nie zna. Poród to sprawa kobiety i dziecka.

Zobacz więcej: Konsekwencje romansu - czy dzieci też powinny je ponosić?

Czuję się fatalnie i jest mi z tego przykro. Chcę być przy narodzinach swojego dziecka, a żona nie chce o tym słyszeć. Jak z nią rozmawiać? Czy to naprawdę takie ważne, żeby się skupić i rodzić po swojemu bez towarzystwa ojca dziecka? Jak to u was wygląda? Nie zauważyłem, żeby żona miała traumę po porodzie, ale teraz po trzech latach twierdzi, że miała i ze wszystko będzie inaczej, w tym mnie nie będzie. Dla mnie jest to ważne, ale nie wiem, czy moje upieranie się nie zaszkodzi żonie i dziecku. Co  mam zrobić?

Komentarze (6)
Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 27.05.2020 08:20
Ja przez całą ciążę chciałam by narzeczony był przy porodzie.. ze względu na pandemię to nie było możliwe i trudno było nam się pogodzić z tym odgórnym postanowieniem. Mimo to że poród trwał długo i byłam sama to teraz już nie chciałabym żeby partner był tam ze mną. Porodówka to nie miejsce dla mężczyzn. Czas po porodzie jak najbardziej powinien być zarezerwowany zarówno dla ojca i matki ale poród to bardzo trudny czas - nie wszystkie kobiety chcą by ktokolwiek bliski to widział. Kobieta cierpi i się złości a Ty nic nie możesz zrobić.. przy kolejnym porodzie również chce być sama.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 27.05.2020 07:35
Ja natomiast mam wprost przeciwne doświadczenia. Pierwszego syna rodziłam sama~ było beznadziejnie! Personel miał w głębokim poważaniu wszystko i syn mało się nie udusił. Przy porodzie drugiego towarzyszył mi mąż. To był cudowny czas, a obecność męża dała mi poczucie bezpieczeństwa. Traktowanie przez personel także było zupełnie inne przez co faktycznie mogliśmy się cieszyć przyjściem na świat drugiego syna. Teraz spodziewamy się córeczki. Nie wyobrażam sobie innego scenariusza jak wspólnego porodu. Tym razem będziemy rodzic w domu. I wreszcie będzie to cud narodzin!
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 27.05.2020 01:00
Mysle, ze powinienes sprobowac Ja zrozumiec. Przy drugim porodzie kobieta jest bogatsza o nabyte doswiadczenia, juz wie "jak to bedzie". Sama przezylam traume i dlugo nie moglam sie pozbierac po porodzie i choc kocham swojego meza mam do Niego zal o pewne slowa i zachowania w tak waznym i trudnym momencie oraz o zbyt male wsparcie. Jemu tez sie wydawalo, ze jest idealny... Tym razem tak jak Twoja zona sklaniam sie ku porodowi bez meza aczkolwiek obecnie i tak nie ma porodow rodzinnych...
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 26.05.2020 18:58
Juz cię nie kocha
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 26.05.2020 15:27
Ygfhvg
odpowiedz
Polecane dla Ciebie