Porody na korytarzach i bez lekarza. Ministerstwo nie dołoży pieniędzy porodówkom
Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że nie przeznaczy dodatkowych środków na ratowanie polskich porodówek. Sytuacja finansowa szpitali położniczych jest dramatyczna, a według ekspertów może doprowadzić do zamykania kolejnych oddziałów.
Brak dodatkowego wsparcia oznacza, że szpitale będą musiały szukać oszczędności w innych obszarach. W praktyce może to oznaczać redukcję personelu, zamykanie mniejszych oddziałów położniczych oraz pogorszenie standardów opieki nad rodzącymi kobietami.
W odpowiedzi na brak finansowania szpitale rozważają zastąpienie tradycyjnych porodówek izbami poporodowymi prowadzonymi wyłącznie przez położne. W takich miejscach nie będzie stałej obecności lekarza ginekologa-położnika.
Według planów ministerstwa taki model miałby obowiązywać w przypadku porodów uznanych za niepowikłane. Problem polega jednak na tym, że komplikacje porodowe często pojawiają się nagle i wymagają natychmiastowej interwencji specjalisty.
Największe obawy budzi kwestia postępowania w sytuacjach nagłych. Powikłania porodowe mogą zagrażać życiu zarówno matki, jak i dziecka, a każda minuta zwłoki ma znaczenie.
W izbách poporodowych bez lekarza:
Eksperci podkreślają, że nawet pozornie niepowikłany poród może w każdej chwili wymagać interwencji chirurgicznej lub anestezjologicznej.
Konsekwencją zamykania kolejnych oddziałów położniczych może być dramatyczna sytuacja, w której kobiety będą zmuszone rodzić w przepełnionych szpitalach. Eksperci ostrzegają przed scenariuszem, w którym brakujące łóżka zmuszą rodzące kobiety do przebywania na korytarzach szpitalnych.
Już teraz w niektórych regionach Polski obserwuje się:
Polskie położnictwo od lat zmaga się z poważnymi problemami systemowymi. Niedobór lekarzy ginekologów-położników, starzejąca się kadra medyczna oraz niewystarczające finansowanie prowadzą do systematycznego pogarszania się sytuacji.
W ostatnich latach zamknięto już kilkadziesiąt oddziałów położniczych w całej Polsce. Szczególnie dotknięte są mniejsze miasta i obszary wiejskie, gdzie dostęp do opieki położniczej staje się coraz trudniejszy.
Decyzja ministerstwa o nieprzyznaniu dodatkowych środków może przyspieszyć ten negatywny proces i doprowadzić do dalszego ograniczenia dostępu do bezpiecznej opieki okołoporodowej dla polskich kobiet.