Poprosiła, aby w razie komplikacji ratować ją, a nie dziecko. Wywołała burzę

Najbardziej krytykują ją inne matki.
Poprosiła, aby w razie komplikacji ratować ją, a nie dziecko. Wywołała burzę
fot. istock.com
15.08.2020
Katarzyna Lemanowicz

Niech każdy żyje po swojemu i bierze odpowiedzialność za swoje czyny - słyszymy ze wszystkich stron. Wierzymy, że intuicja jest najlepszym doradcą i nie ma sensu mieszać się w cudze sprawy. Ale tylko do momentu, kiedy ktoś nie kieruje się zupełnie innymi wartościami, niż my. Wtedy zazwyczaj nie mamy żadnych zahamować, by wytknąć mu błąd.

Zobacz również: Ma dosyć zmowy milczenia. W dosadny sposób opisała życie każdej matki

Przekonała się o tym pewna młoda mama, która najpierw została skrytykowana przez swoje przyjaciółki, a teraz wyzywana jest od najgorszych przez anonimowych internautów. Tylko dlatego, że odważyła się ujawnić swoje prawdziwe emocje i obawy, które innym nie mieszczą się w głowach.

Ten pomysł nie spodobał się większości internautów

Wpisz opublikowany przez nią na łamach reddit.com wywołał skrajne emocje.

Internauci twierdzą, że kobieta nie dorosła do roli matki fot. istock.com

Moja córka urodziła się 2 lata temu. Ciąża przebiegła bez komplikacji, ale zdiagnozowano u mnie cukrzycę. Wtedy ginekolog zadecydował, że najlepsza będzie cesarka. Nie miałam z tym żadnych problemów, bo liczyło się wyłącznie bezpieczeństwo moje i dziecka.

W drodze do szpitala przeprowadziłam szczerą rozmowę z mężem. Powiedziałam mu, że jeśli coś pójdzie nie tak i będzie musiał decydować - powinien zawalczyć najpierw o mnie, a dopiero później o dziecko. To nie było łatwe, ale zgodził się. Na szczęście wszystko przebiegło zgodnie z planem.

Teraz staramy się o kolejną pociechę i ten temat pojawił się w czasie mojego ostatniego spotkania z przyjaciółkami

- relacjonuje.

Zobacz również: To jedno zdanie wstrząsnęło młodą mamą. Każda z nas powinna je usłyszeć

Życie matki było dla kobiety ważniejsze niż życie jej dziecka fot. istock.com

Jedna z nich zapytała mnie, czy jestem gotowa na kolejną ciążę. Odpowiedziałam, że to nie przeraża mnie tak bardzo, jak poród. Wtedy wspomniałam o tamtej rozmowie z mężem. O tym, że poprosiłam, aby ratował mnie, a dopiero później dziecko. Widziałam, jak bardzo zszokowałam je tym wyznaniem.

Oburzyły się moim tokiem rozumowania. Nazwały potworem, bo postawiłam męża w beznadziejnej sytuacji. Według nich - między słowami poprosiłam go, aby zabił nasze dziecko. Jestem straszna, mam się zastanowić nad sobą i tak dalej.

Nadal uważam, że lepiej być przygotowanym na najgorsze. Do niczego go nie zmuszałam. Chciałam tylko, żeby przemyślał sprawę, zanim pojawią się komplikacje.

Czy naprawdę zrobiłam coś nie tak?

- pyta internautka.

Całe szczęście lekarze nie musieli decydować czyje życie ratować fot. istock.com

„Postąpiłaś bardzo odpowiedzialnie. Masz pełne prawo decydować o swoim życiu. Ja też nie chciałabym skazywać dziecka na życie bez matki”.

„Może chciałaś dobrze, ale zabrzmiało strasznie. Jeśli trzeba będzie kogoś dobić, to wykończ noworodka - mniej więcej o to poprosiłaś swojego męża”.

„Każda kobieta powinna przeprowadzić taką rozmowę przed porodem. A każdy mężczyzna powinien przyznać jej rację”.

„Po prostu nie dorosłaś do roli matki, skoro tak łatwo przyszło ci poświęcić życie dziecka - czytamy w emocjonalnych komentarzach.

A Ty co myślisz na ten temat?

Zobacz również: Młody tata towarzyszył żonie na porodówce. Podsumował to mocnym wpisem

Polecane wideo

Komentarze
Ocena: 5 / 5
Polecane dla Ciebie