Basiowe zamiast czarnkowych. Za te godziny nauczyciele nie dostaną pieniędzy
Nauczyciel ma do przepracowania w szkole określoną liczbę godzin - przykładowo nauczyciel tablicowy musi wyrobić 18 godzin w tygodniu. Jednak nauczycieli nie ma dużo, cały czas ich brakuje, a że pensja nauczycielska nie należy do najwyższych, to dodatkowe godziny wypracowane w szkole mogą być okazją do podreperowania budżetu. Problem w tym, że nie za każdą nadgodzinę nauczyciele dostaną wypłatę.
Zgodnie z przedstawionymi przez Związek Nauczycielstwa Polskiego danymi - tygodniowo w 25 tys. szkół wyrabianych jest aż 2,2 mln godzin ponadwymiarowych. Zastanawiano się, jak rozliczyć te godziny - czy płacić za przepracowane godziny, czy za gotowość do pracy, np. gdy nie ma kogo uczyć, bo klasa jest na wycieczce.
Czytaj też: Ruszył nabór wniosków o ważne dofinansowanie dla rodzin. Termin mija 3 listopada
Ministerstwo Edukacji Narodowej wydało komunikat, że płacić należy wtedy, gdy lekcja rzeczywiście się odbyła. W praktyce - jeśli nauczyciel był opiekunem na wycieczce, będzie miał za to zapłacone, jeśli prowadzi zajęcia indywidualne, a uczeń zachorował i nie przyszedł - wypłata również się należy. Jednak w innym przypadku - godziny spędzone w szkole są nieodpłatne.
Zdaniem MEN ponadwymiarowe godziny były nadużywane, a więc lepiej za nie nie płacić i w ten sposób uniknąć strat w budżecie. Środowisko nauczycieli nie jest zadowolone ze zmian - nauczyciele zapowiadają, że zrezygnują całkowicie z godzin ponadwymiarowych i wycieczek. Wymyślono za to nazwę na takie niepłatne dodatkowe godziny - basiowe.
Polecamy: Wielkie zmiany w zwolnieniach lekarskich. Pracownik zyska, ale będą też obowiązki