Kiedy powrót do młodzieńczych pasji owocuje własnym biznesem. Poznajcie historię właścicielki marki MIYA handmade

Ania opowiada o tym, kiedy nadszedł odpowiedni moment na realizację dawnych marzeń.
Kiedy powrót do młodzieńczych pasji owocuje własnym biznesem. Poznajcie historię właścicielki marki MIYA handmade
fot. materiały prasowe
27.07.2020

Ile razy słyszałyście radę, aby nie zapominać o swoich pasjach z dzieciństwa i wczesnej młodości? Czasem inspiracja, aby młodzieńcze marzenia przekuć w realne działania, pojawia się w najmniej oczekiwanej sytuacji, i to po wielu latach. Tak właśnie było w przypadku naszej dzisiejszej bohaterki. Oddajemy głos Ani Dylickiej, autorce książki „Kasia i Jej Wigilijny Cud” i właścicielce sklepu z rękodziełem MIYA handmade.

fot. materiały prasowe

„MIYA handmade to miejsce, gdzie znajdziesz ręcznie wykonane produkty powstające z pasji tworzenia i chęci dzielenia się nimi z innymi” – tak brzmi wizytówka mojej marki. Historia jej powstania jest jednak nieco bardziej skomplikowana i sięga jeszcze dalej.

Jak w życiu każdego z nas, są momenty wspaniałe, beztroskie, radosne i pomyślne, ale są też i te trudne, które przychodzą do nas niespodziewanie lub też są składową wielu wcześniejszych zdarzeń, bagatelizowanych sygnałów lub rozczarowań, które przynosi nam życie.

Jakiś czas temu przyszedł też w moim życiu taki moment, kiedy musiałam się zatrzymać, skupić na sobie, na swoim zdrowiu, i na priorytetach, które są naprawdę ważne. Był to też czas walki o wielkie marzenie, którego spełnienie wydawało się coraz odleglejsze, coraz bardziej nieprawdopodobne, choć wtedy jeszcze miałam nadzieję, że nie niemożliwe.

„Kasia i Jej Wigilijny Cud” – książeczka do czytania i do pomagania

Kiedy odsunęłam się w tym czasie nieco od spraw zawodowych, w ramach pewnego rodzaju rekonwalescencji postanowiłam spróbować zająć się pomysłami, planami, tematami, na które zwykle brakowało czasu, a może odpowiedniego bodźca. A takim pomysłem była książeczka dla dzieci, którą dawno temu obiecałam swojej córce, moim dwóm bratanicom, i sobie.

Pierwotny pomysł na scenariusz bajki został jednak całkowicie zmieniony, bo też w moim życiu był to zupełnie inny czas niż wtedy, kiedy po raz pierwszy taka myśl zrodziła mi się w głowie. I tak, również pod wpływem różnych okoliczności i doświadczeń, powstała „Kasia i Jej Wigilijny Cud”. To książeczka o małej dziewczynce mieszkającej w domu dziecka. W trakcie pisania zrodził się też nowy pomysł: a może zrobić coś więcej? Może nadać temu większy sens? I tak, bajka stała się elementem wiodącym koncepcji „Bajki Pomagajki” czyli idei, że książki mogą być nie tylko do czytania, ale i do pomagania.

fot. materiały prasowe

Dzięki książeczce wsparliśmy Dom Dziecka dla Małych Dzieci w Łodzi. Dzięki niej też odwiedziłam dzieciaczki we wspomnianym miejscu, co było dla mnie niezwykle mocnym przeżyciem, jednym z takich, po którym już na zawsze coś zmienia się w sercu. O szczegółach „Bajki Pomagajki” można przeczytać na stronie www.bajkapomagajka.pl. Co więcej, akcja dalej trwa, można ciągle kupić książkę i włączyć się do niej. W planach mam też kolejną książeczkę, więc pewnie niebawem będziemy jeszcze działać. Na pewno znów będę zapraszać do tej współpracy.

MIYA Handmade – sklep z rękodziełem

Ale… kiedy książka już powstała i trzeba było zająć się jej rozprowadzeniem – a zdecydowałam się ją wydać sama, własnym kosztem i sama też zająć się sprzedażą – wtedy powstała formalnie moja mikro firma MIYA.

Przyszedł też czas na kolejne próby, kolejne ukryte pasje, dalsza potrzeba tworzenia i uzewnętrznienia siebie. Kiedy byłam mała, u mojej babci stała stara, dawno nieużywana maszyna do szycia. Pamiętam, jak chowałam się w moich skrytkach i cięłam brzydsze, jak mi się wtedy wydawało, sukienki mojej mamy aby uszyć z nich piękniejsze sukienki dla mojej lalki. Oczywiście wówczas już ani z jednego, ani z drugiego nic nie zostało, bo stroje mamy są już zniszczone, a te dla lalek – no cóż, zwykle nie za bardzo też się do czegokolwiek nadawały.

Wykończona ostatecznie maszyna poszła na strych, a ja na całe lata zapomniałam o swoich zapędach do szycia. Ale znów przyszedł ten właściwy moment. Postanowiłam sprawić sobie nowoczesny sprzęt i spróbować ponownie. I tak zaczął się czas eksperymentowania, który trwa do dziś i sprawia mi ogromną frajdę. Wiele jest jeszcze przede mną nauki w tym temacie, bo mistrzem krawiectwa jeszcze długo nie będę. Niemniej w każdą wykonaną rzecz wkładam mnóstwo mojego serca i uczucia, które, zaszyte w wykonanych produktach, trafiają do swoich nowych właścicieli.

fot. materiały prasowe

Pod marką MIYA handmade powstają m.in. dla Was, drogie SuperMamy, eko torby materiałowe, torby shopperki, plecako-worki, woreczki na bieliznę, także ręcznie wykonane przeze mnie na szydełku eko myjki. Wplatam więc także w swoją pracę wątek ekologii i troski o środowisko, która powinna być w nas w tych małych i większych działaniach. Dziś jest to niezwykle ważne dla nas, dla naszego zdrowia, dla przyszłych pokoleń.

fot. materiały prasowe

Wśród rzeczy, które szyję, nie mogło oczywiście zabraknąć również produktów dla dzieci, bo to one właśnie są moją wielką miłością. Mimo, że swoje dziecko mam tylko jedno, wiem już teraz, że wokół jest mnóstwo dzieci do kochania. Jeśli tylko masz w sobie miłość, którą chcesz obdarzać i dzielić się nią w ten czy inny sposób – jest to możliwe i cenne. Tak więc MIYA handmade to również ręcznie szyte pluszaki dla dzieci, kołderki, pieluszki, poduszki, a niebawem też jeszcze szerszy asortyment mojego wykonania. To także produkty marek partnerskich, które znajdą się w moim sklepie, jak np. przepiękne, ręcznie wykonane z najwyższą precyzją lalki.

fot. materiały prasowe

MIYA handmade jest początkującą marką i dopiero staram się ją powoli rozwijać. Daje mi ona jednak wiele satysfakcji z tworzenia każdej kolejnej, nawet drobnej rzeczy. Nie mogę też tutaj nie wspomnieć oczywiście, że moją największą inspiracją i motywacją do działania, a także najpiękniejszą modelką do zdjęć z moimi produktami, jest moja nastoletnia córka Ola. Jest też pierwszą recenzentką moich prac, choć do podjęcia próby szycia ze mną jeszcze jej nie namówiłam. Może dla niej to nie jest jeszcze ten moment, tak jak i dla mnie nie pojawił się przez wiele lat.

fot. materiały prasowe

Na koniec, jeśli zapytalibyście dlaczego MIYA? Skąd wzięła się nazwa? Powód jest prozaiczny, banalny, może wręcz trochę zabawny. Otóż MIYA mi się po prostu przyśniła. Nawet nie pamiętam dokładnie tego snu, ale pamiętam, że usłyszałam: „MIYA. Zapamiętaj to imię, bo ono odmieni Twoje życie”. Wtedy widziałam zupełnie inne proroctwo w tym śnie. Myślałam raczej, że może to będzie właśnie imię dla mojej kolejnej córki... Tymczasem zrodziło się zupełnie inne „dziecko”. No i jednak trochę odmieniło moje życie. Czy jestem jego „SuperMamą”? Tego jeszcze nie wiem, ale na pewno kocham je całym sercem, jak wszystkie moje i cudze dzieci.

A oto niektóre z moich „pociech”:

www.miya.com.pl

www.bajkapomagajka.pl

 

fot. materiały prasowe

 

Artykuł powstał w ramach projektu SuperMamy dla Biznes Mamy wspierającego właścicieli małych firm z branży parentingowej.

 

Więcej na temat projektu przeczytasz TUTAJ.

Komentarze (2)
Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 30.07.2020 14:00
<3 <3 <3
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 29.07.2020 22:15
Piekna historia, powiedznia Anna!
odpowiedz
Polecane dla Ciebie